Hej Witam wszystkich, opisze tutaj moją sytuację i proszę o poradę, co Wy byście zrobili/robili w takiej sytuacji. Postaram się to opisać jak najkrócej się da i ewentualnie później dopiszę jakieś szczegóły jeśli będą potrzebne.
Więc tak, w styczniu zeszłego roku rozstałem się z dziewczyną(ona odeszła). Byłem dla niej bardzo oschły i bezuczuciowy, rutynowy, nie czuła się jakbyśmy byli parą. Zraniłem ją bardzo oglądając zdjęcia mojej ex. Oczywiście dobre momenty też były. Nigdy się nie kłóciliśmy, chociaż mam bardzo konfliktowy charakter. Wtedy moja działalność gosp. podupadała i borykałem się ze stresem związanym z bardzo chorą matką.
Po odejściu zacząłem wariować jak większość kolesi, spędzaliśmy razem dużo czasu, wspólne walentynki itd. byliśmy wtedy jak para praktycznie. Ona jednak często mi wypominała, że nią nie jesteśmy i traktowała mnie niezbyt miło czasami(gorzej niż znajomego). Wspólne wakacje i znów rozstaliśmy parą.
W trakcie tego związku nadal byłem bardzo zestresowany(chorą matka, syt.finansowa), olewałem ją, nie okazywałem uczuć jeszcze bardziej, nie miałem ochoty się widywać, ona ciągle dzwoniła i mnie to drażniło wręcz. Czasami nie chciało mi się jej po prostu widzieć. Zaniedbałem się(przytyłem itd.). Generalnie wiedziałem, że odejdzie znowu, jakby podświadomie do tego dążyłem i tak też się stało. Czasami mówiłem, że w nowej pracy(stewardesa) kogoś pozna, czasami byłem bardzo bezczelny wręcz.
W dniu rozstania byłem spokojny, przyjąłem wszystko do wiadomości, a ona płakała, przytulała się. Zaproponowała przyjaźń, oczywiście odmówiłem.
Generalnie myślałem, że dobrze się stało nawet, lecz trochę tęskniłem. Ona pisała do mnie na FB, lecz po pewnym czasie dałem jej do zrozumienia, że nie możemy tak rozmawiać. Powiedziała, że nie może nie pisać bo nie wytrzyma i musi mnie skasować ,napisałem OK. Nadal mamy się na Gmailu (tam jest taki czat gdzie widać, czy ktoś jest dostępny czy nie) i mnie zagaduje tam...Odpisuję dość chłodno, rzadko napisze jakieś dłuższe zdanie. Nie zagaduję pierwszy. Generalnie ona wie, że siedzę przy kompie bo robię rzeczy do szkoły(mam 27 lat i nadal się uczę).
Ona znalazła wcześniej nową pracę o jakiej marzyła - stewardesa i pomyślałem, że chce po prostu zacząć nowe życie.
Przemyślałem, sobie trochę przez ten czas (10 dni od rozstania) i stwierdziłem, że chciałbym nadal z nią być. Ona oczywiście mówiła, że to już definitywnie ostateczna decyzja i że nie jestem facetem dla niej na całe życie...tak też mówiła za 1 razem.
Skąd moja decyzja?Generalnie w z takim "ja" jak teraz to żadna by zemną nie wytrzymała, nie potrafię się cieszyć z niczego, popadłem w taki marazm, jestem ciągle zestresowany, rozkojarzony itd. Muszę zmienić to, niezależnie czy ona będzie zemną, czy nie, ale mimo wszystko zależy mi na niej bardzo. Nie targają mną emocje jednak. Dziś o 14 idę do psychologa pogadać.
Jak wy byście to rozegrali?Chciałbym znów z nią być, ale jestem świadom tego że zmiana u mnie nie nastąpi z dnia na dzień. Proszę was o poradę w kwestii tej dziewczyny. Dziękuję.