ZANIM ZAPYTASZ: ARTYKUŁY UNCLE UWOSZUKAJBLOG UNCLE UWODOWNLOAD
 
Forum Sztuka Uwodzenia Strona Główna




Dajary of Smiler ;)
Autor Wiadomość
zorro 




Pomógł: 16 razy
Informacje:
Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 358

Profil:
Wysłany: 2009-09-22, 17:19   

Masz wyższe wymagania = dłużej czekasz. Jeśli uważasz, że warto, to jest warto.

Dobry wpis.
 
 
Martyn 




Pomógł: 18 razy
Informacje:
Dołączył: 26 Lip 2008
Posty: 243

Profil:
Wysłany: 2009-09-22, 17:50   

Smieler inteligentny z ciebie kolo, myślałem że nie kapujesz fazy w jakiej jesteś ale widzę ,że patrzysz na siebie realnie.Cóż moim celem jak na razie jest uwodzenie kobiet i tego się trzymam nie szukam związku jest mi dobrze tak jak jest.
 
 
Murio 




Pomógł: 17 razy
Informacje:
Wiek: 22
Dołączył: 14 Sie 2009
Posty: 324
Skąd: B-k

Profil:
Mój Dziennik: 2329
Wysłany: 2009-09-22, 18:46   

smiler, nigdy do Ciebie nic nie miałem, byłeś ok i odbierałem Cię jako gościa zakręconego, ale jednak takiego, z którym można pogadać. Ale dopiero tym postem kupiłeś mój szacunek. Na prawdę jesteś mężczyzną.

Masz jeden problem - wewnętrzną frustrację. Zapraszam Cię do mojego dziennika. Nie pasuje do Twojego schematu frustracji, ale pokazuje, jak z nią walczyłem i jak w końcu udało mi się ją pokonać - mam nadzieję, definitywnie. Jesteś inteligentnym gościem i jestem pewien, że wnioski, które wyciągniesz... pomogą Ci wrócić na właściwy tor z nową energią :) Jesteś trochę podobny do mnie: typ obserwatora... Na tyle bystry i inteligentny by widzieć co się dzieje dookoła, nie akceptować tego i czuć się tak jak czujesz - jak ktoś wyjątkowy w bagnie gówna. Czułem się tak samo. Teraz jest inaczej :)

Tak jak Ty chcę znaleźć kobietę, która doceni to, co robię. W końcu w moich poszukiwaniach trafiłem nawet tutaj. A znalezienie takiej kobiety jest chyba najtrudniejsze. Wiesz czemu? Na pewno wiesz :) Wiesz też więc, dlaczego nie oczekuję, że kiedykolwiek spotkam taką kobietę :) Ale nie mam zamiaru zaniżać swoich wymagań. A wiesz dlaczego? Bo jestem parę lat bez związku, a w moim ostatnim moja kobieta rżnęła się z innym w przerwach między kolejnymi porcjami rzygowin, że mnie kocha :) Bolało jak cholera. I wiem, że wolę być sam, niż z byle kim :) Czujesz podobnie? Więc nie rób niczego wbrew sobie. Bo nie warto. To Twoje życie i przeżyj je tak, jak chcesz. Zgodnie z Twoimi ideałami, podążając za swoimi marzeniami, drwiąc z tłumu. Oni za Ciebie nie umrą, więc nie mają prawa Ci mówić, jak masz żyć. Ani ja :) Wiesz kim jesteś, wiesz czego chcesz. Rób to.

Kolejny świetny wpis :)

Pzdr!
 
 
smiler 
krejzol ;P




Pomógł: 22 razy
Informacje:
Wiek: 24
Dołączył: 09 Gru 2008
Posty: 390
Skąd: Łódź

Profil:
Imię: Niecodzień
Mój Field Raport: 1156
Mój Dziennik: 788
Ostrzeżeń: [1]
Wysłany: 2009-11-15, 23:49   

TEMAT: KLĘSKA/ZWYCIĘSTWO CZŁOWIEKA WALCZĄCEGO
PODSUMOWANIE ROCZNE
(15.11.2009)




SPIS TREŚCI
1. Wstęp
2. Nadzieja
3. Konfrontacja z rzeczywistością
4. Teoria frajera
5. Nowa droga
6. Taktyka kobiet
7. Nowe cele
8. Zakończenie

9. Epilog






1. Wstęp
To już rok, minął niemalże okrągły rok od momentu, kiedy zacząłem pisać na tym forum. Rok ten był niesamowicie owocny dla mnie jak i (chyba) mojego otoczenia i pozwolił mi bardzo wiele zrozumieć... a przede wszystkim zrozumieć siebie. Te 12 miesięcy spędziłem na treningu swojej osobowości, rozwinąłem swój charakter do tego stopnia, że poważnie zacząłem się zastanawiać nad tym czy to ma gdzieś swój koniec? Pragnienie "więcej" jest niepokojące, bynajmniej nie chodzi o pieniądze, ale o przeżycia, emocje. Moim największym ubolewaniem jako człowieka jest fakt, że nikt tego nie uczy w szkołach. Nikt nam nie mówi jak myśleć, a ludzie i ich inteligencja oceniani są przez pryzmat swoich osiągnięć naukowych, a nie zdolności do tego kim mogą być. Tysiące marzeń płonie każdego dnia, bo nikomu już nie chce się walczyć o ideały i powstają tacy ludzi jak m.in. ja.

Otworzyłem rozmowę z niesamowitą ilością dziewczyn. Byłem na wielu spotkaniach z kobietami, które poderwałem na ulicy/w centrum handlowym/klubie/etc. Stworzyłem swoje standardy i trzymam się ich do dzisiaj. Schudłem 15 kilogramów i nadal waga mi idzie w dół. Wydobyłem z siebie radość i szczęście. Przeczytałem dużą ilość książek z zakresu samorozwoju, które jeszcze bardziej pozwoliły mi sięgnąć dna mojej duszy... niepotrzebnie, bo tak naprawdę w moim życiu nie zmieniło się nic.

2. Nadzieja
Martin Seligman to osoba odpowiedzialna za wprowadzenie do psychologii terminu "wyuczona bezradność", czyli przekonania o braku powiązania działania z jego konsekwencjami co powoduje brak umiejętności podejmowania samodzielnych decyzji.

Ów psycholog przeprowadził doświadczenie, które polegało na tym, że morską odmianę szczurów - charakteryzującą się tym, że potrafi pływać w warunkach skrajnych nawet 80 godzin none stop(!) - wrzucał do dużej beczki wypełnionej do połowy wodą. Szczur nie mógł się wydostać na zewnątrz, a jeśli przestawał pływać - tonął. I te zwierzęta, które potrafiły utrzymać się na wodzie około trzech dób bez przerwy, topiły się po góra kilkunastu minutach!

Druga część eksperymentu polegała na tym, że tuż przed utonięciem badacz wrzucał do beczki drabinkę, po której szczur mógł się dostać do ciepłego kojca i odpocząć. Ponownie wrzucone do kadzi zwierzę pływało w niej już pełne kilkadziesiąt godzin. Dlaczego? Ponieważ miało nadzieję! Ponieważ walczy się do końca!

I wiem już ile mogą pływać szczury, ale nie mam zielonego pojęcia ile może wytrzymać człowiek. Prawda jest taka, że pomimo moich starań, pomimo mojej walki o samego siebie, nie zmieniłem swojego nastawienia do życia. Nadal jestem rozchwianym emocjonalnie frustratem, który od czasu do czasu miewa przebłyski.

3. Konfrontacja z rzeczywistością
Polska jest teraz w tzw. okresie modernizacji, czyli przekształcania się z państwa przemysłowego w państwo usługowe. Widać to na każdym kroku - technologie w fabrykach, u rolników, niesamowite zapotrzebowanie na kadrę menadżerską i przede wszystkim ideologia "singli".

Przez ten cały czas nie miałem obok siebie nikogo kto by dostrzegł we mnie to kim jestem. Świat i zasady jakim hołduję umierają, a tacy ludzie jak ja już nie są potrzebni, więc też pozwolę sobie odejść - mam już dość, za dużo tego wszystkiego.

P*e*d*l* ten świat - nie opłaca się w nim być sobą, nie opłaca się w nim być kimkolwiek oprócz tego co lansują media i dlatego go tak bardzo nienawidzę... dokładnie tak samo jak "robotów społecznych", a najbardziej za to, że oni w grze wygrywają. Gdyby istniała sprawiedliwość to rzeczywiście największą jej porażką byłaby przewaga kolesi, którzy modnie się ubiorą, nauczą kilku tekstów na pamięć, nażrą się białka i będą zgarniali najlepsze towary w klubach nad ludźmi, którzy każdy dzień swojego życia poświęcają na to, żeby siebie rozumieć i być lepszymi.

Ojciec tkwi we mnie zbyt głęboko. To zwykły frajer był, nie potrafił być dla mnie przykładem i stąd moje poszukiwania. Boże - jak ja zazdroszczę wszystkim tym, którzy mają fajnych ojców - takich co to zabiorą pod namiot, na spływ kajakowy, pojeżdżą na rowerze, zainteresują się dzieciakiem, pogadają i poklepią po ramieniu jak w życiu coś nie wyjdzie. A przede wszystkim - będą to wszystko robili bezinteresownie. Mam niesamowity ciężar na sercu, zbyt dużo myślę i nie mam zielonego pojęcia jak się tego pozbyć.

4. Teoria frajera
Jedna z teorii budowania tożsamości mężczyzny polega na burzeniu w nim tożsamości kobiety. Młody chłopak przez większą część swojego początkowego życia przebywa z matką i uczy się od niej sposobu pojmowania rzeczywistości. Jednak role społeczne przewidziane dla kobiety i mężczyzny są zupełnie inne - kobieta dba o rodzinne gniazdko, a mężczyzna zdobywa pożywienie (nie wchodząc w szczegóły). Mężczyzna wychowany na wzór kobiety nie mógłby sprostać zadaniom stawianym mu przez świat, więc musi zacząć robić dokładnie na odwrót to co robi kobieta. W wyniku tego łamie kolejne bariery kobiecości: dziewczynki są grzeczne = chłopcy się niegrzeczni, dziewczynki siedzą w domach = chłopcy ciągle gdzieś biegają, dziewczyny stronią od alkoholu = chłopaki zalewają się na umór, etc. Tym można tłumaczyć nienawiść do homoseksualistów, czyli do tych, którym ten wyczyn się nie udał do końca.

Na podstawie tego stworzyłem ową "teorię frajera", która polega na tym, że dokładnie tak samo jak mężczyzna szuka swojej tożsamości poprzez łamanie w sobie kobiecego pierwiastka, tak samo kobieta szuka idealnego partnera poprzez łamanie kolejnych tożsamości mężczyzn, z którymi się spotyka i jednocześnie rozwijanie męskiej tożsamości w sobie.

Mamy więc kilka etapów, przez które przechodzą faceci, aby stać się mężczyznami:
1. Etap AFC
Mężczyzna jest totalnie zależny od kobiety i jest strasznie emocjonalny (dokładnie jak przyjęło się myśleć o kobietach w ogóle). Kładzie swoje zdanie pod spód zdania kobiety, jest nad wyraz czuły i uległy. Etap ten może przedłużyć się nawet dalej za okres dojrzewania. Kobiety umawiają się z nimi podczas okresu gimnazjum i liceum.
2. Etap Chłopaka
Mężczyzna rozumie już dlaczego jego poprzednie zachowanie było niewłaściwe i zmienia je. W tym momencie do wyboru mamy dwie drogi:
- pierwsza pokazuje młodemu mężczyźnie, że przemocą możemy osiągnąć wszystko (ta droga jest zamknięta dla dalszego rozwoju)
- druga kładzie nacisk na rozwój, zdobywanie nowych terenów (intelektualnych, emocjonalnych, etc.).
Na tym etapie często poznaje się dziewczynę i dochodzi do paradoksalnej sytuacji, która sprawia, że mężczyzna przestaje się rozwijać. Dochodzi bowiem do wniosku, że jeśli społeczeństwo już go akceptuje to oznacza to, że osiągnął w nim pełnoprawny status. Tworzy się nam typowy student, a potem typowy facet. Kobiety umawiają się z takimi i wychodzą za nich za mąż.
3. Etap mężczyzny
Pod wpływem czynników życiowych (np. nieudane związki) mężczyzna pojmuje kolejne cechy jakie powinien posiadać, aby przebić się w świecie. Są to m.in. pełna niezależność emocjonalna, określone plany i ich realizacja, stanowczość, pewność siebie, naturalność, zadowolenie z życia bez względu na kobiety, etc. Do tego etapu dochodzi niewielu facetów, to tutaj zauważalne jest "to coś", a facet zaczyna nabierać nawyków prawdziwego mężczyzny: wysoki status społeczny, ciągła chęć odkrywania, dominacja, etc. Kobiety dostrzegają takich mężczyzn mniej więcej powyżej 23/24 roku życia.

To wszystko skutkuje również tym, że kiedy na polu widzenia płci pięknej zaczyna się pojawiać upragniony model mężczyzny to same zaczynają się o niego starać w dokładnie taki sam sposób, w jaki robiliśmy to my podczas poszczególnych etapów (np. etap AFC - są miłe, starają się podlizać, obrażają się i udają niedostępne).

Ja z całą radością stwierdzam, że wszedłem i jestem w trakcie realizacji etapu trzeciego już od dłuższego czasu i jestem z tego powodu bardzo dumny. Niestety jednak żadna kobieta nie jest jeszcze chyba na tyle rozwinięta, żeby to zobaczyć. Dodatkowo - one chcą się teraz zabawić i wyszumieć, a nie faceci im w głowach. I kiedy wreszcie nadejdzie moja kolej, mój dzień triumfu i dziewczyny będą wreszcie za mną wzdychały to... będą tak w*r*c*a*e we wszystko możliwe, że wejście w nie będzie ostatnią rzeczą, o której będę myślał.

5. Nowa droga
Odstawiam siebie od gry czynnej, teraz będzie to ćwiczenie formy tylko dla treningu, skupiam się tylko i wyłącznie na sobie i na coachingu. Cel - zrzucić wreszcie do końca jarzmo swojego poczucia niskiej wartości - schudnąć. Z mojej nadwagi śmieją się wszyscy, których znam. Zrobię z siebie najseksowniejsze ciasteczko w okolicy - wyrzeźbię sylwetkę, wzmocnię kondycję, wybielę zęby i zacznę się modnie ubierać. Będę realizował siebie dla siebie i robił to co mi się podoba, a na boku będę chodził na imprezy, których nie lubię, ubierał się tak jak nie lubię i zachowywał tak "alfa sztywno" jak tylko się da, zero naturalności. Połączę to wszystko z technikami uwodzenia, NLSem i socjotechnikami wpływu społecznego i będę robił z kobietami to do czego nadają się najlepiej - będę je tylko p*e*d*l*ł.

Myślę, że kiedy wreszcie zacznę spełniać te chore schematy społeczne to kobiety mnie dostrzegą. Myślę, że jak będę miał niesamowitą rzeźbę to dziewczyny będą wreszcie chciały się ze mną kochać. Myślę, że jak założę swoją wymarzoną firmę i będę zarabiał krocie to kobiety zwrócą na mnie uwagę. Kiedy za te pieniądze spełnię swoje marzenia - m.in. kupię motocross'a, zobaczę Tenochtitlan i skoczę ze spadochronu - to zobaczą, że jest na świecie taki ktoś jak Damian. Jednego mogą być pewne - zwrócenie mojej uwagi na nie będzie ostatnią rzeczą, której będę chciał.

Nie miałem nigdy wianuszka kobiet, te chyba tak naprawdę nigdy się mną nie interesowały, traktowały jako rozrywkę, odskocznię od rzeczywistości, ale nie jako potencjalnego chłopaka, którego można kochać - dlaczego miałbym mieć dalej nadzieję?

Przez ten rok starałem się być sobą. I nie - nie jestem jazzy, funky albo grungy. Nie chodzę na siłownię, bo mogę to samo zrobić w domu. Zamiast tego ciekam po lesie, gdzie widzi mnie bardzo niewiele osób. Ostatnio nawet załatwiłem sobie oponę od ciężarówki - wiążę ją sobie wokół pasa linką holowniczą, biegam z nią, marszuję, przerzucam na różne sposoby... a kiedy sobie tak ćwiczę to smarkam "po piłkarsku". Nie ubieram się modnie, ale staram się wyglądać schludnie, niestety mam od dłuższego czasu problemy finansowe i chodzę tylko w dwóch parach jeansów, w których wyglądam makabrycznie, bo kupowane były kiedy ważyłem 107kg, a teraz mam na karku około 90kg.

Mam predyspozycje do tego żeby odnieść sukces - jestem naturalem (lekko połamanym, ale jednak), nie mam problemu w zabieraniu głosu publicznie, jestem wygadany, mam marzenia, plany i wiem jak je realizować, potrafię się zachować w towarzystwie, etc. Niestety kobiety nie dostrzegły we mnie tych cech, więc mogę być podawany jako przykład ich ewolucyjnej porażki (a wszyscy wiemy co robią wyjątki). Dokładnie - człowiekowi łatwiej zrzucić winę na kogoś niż wziąć ją na siebie i dlatego kobiety w moim przekonaniu powoli stają się wszystkim co najgorsze. Doszedłem nawet ostatnio do wniosku, że od k*r*w różnią się tym, że d*i*k* są o tyle sprytniejsze, że biorą za to kasę.

6. Taktyka kobiet
Brutalna prawda znów została odsłonięta - one wszystkie po prostu lecą na kasę lub na kolesi, którzy mają predyspozycje do jej (z)robienia, niespodzianka - nie ma żadnego samca alfa. Kiedy pracowałem na sklepie przekonałem się o tym na własnej skórze - setki wylaszczonych HB8<, nieraz naprawdę fajnych dziewczyn, w parze z totalnymi lamusami, frajerami... których stać na to, żeby kupować takie drogie marki, bo np. mamusia i tatuś są prawnikami, a syneczek studiuje i przejmie w przyszłości pałeczkę. Najpierw się zerżną z połową znajomych, a potem będą udawały grzeczne dziewczynki, żeby dobrze się hajtnąć.

Nie ma miłości - są tylko subiektywne stany umysłu wywołane działaniem hormonów, nic więcej. Wszyscy tak naprawdę chcemy się tylko ze sobą p*e*r*y*, więc moja krucjata o wartości człowieka wydaje się kompletnym bezsensem i zajęło mi rok, żeby to zrozumieć. I przez ten rok byłem tym rycerzem, p*e*d*l*n*m frajerem na białym koniu. Autentycznie - wszystkie te randki nauczyły mnie takiego dystansu do kobiet, że przestałem patrzeć na płeć piękną tylko i wyłącznie przez pryzmat atrakcyjności seksualnej, chciałem z nich wydobyć coś więcej - niepotrzebnie.

Doszedłem więc do wniosku, że najlepszą taktyką na życie jest ta stosowana przez kobiety i mam zamiar zacząć jej używać, oto ona w 7 punktach:
1. Wydawanie wszystkich pieniędzy na siebie (ciuszki, kosmetyki = sport, wypady z kuplami i solo).
2. Chowanie swojej prawdziwej natury pod ogromną ilością masek i uśmiechów (make up i różne dziwne zachowania = udawanie kogoś kim się kompletnie nie jest).
3. Nieprzejmowanie się ludźmi i/lub udawanie, że tak jest (ludzie są po to, żeby ich wykorzystywać do osiągania własnych celów; trzeba ich Kusić, nakręcać, dawać nadzieję, używać i wyrzucać).
4. Posiadanie grona znajomych, którzy będą żyli tą samą ideologią i w razie gdyby dopadła nas rzeczywistość i cały ten burdel zaczął wyłazić na światło dzienne, sprytnie znów go ukryją i wszystko usprawiedliwią.
5. Traktowanie siebie jako nagrody za Bóg sam wie jeden co.
6. Branie na litość i permanentne użalanie się nad sobą (w tym będę z*j*b*s*y!).
7. Silne kategoryzowanie ludzi: podział na przyjaciół, partnerów seksualnych i zaspokajaczy emocjonalnych.

7. Nowe cele
Na podstawie tych doświadczeń nakreśliłem sobie nowe cele:
- schudnąć, wyrzeźbić się, wybielić ząbki, stać się modnym chłoptasiem i zacząć robić wszystko to z czego do dzisiaj się śmiałem po to tylko, żeby rżnąć dupy
- jak już osiągnę punkt pierwszy to zacznę zakładać na siebie różne ramy - artysty, cierpiętnika, james'a bond'a, etc. - nie zawaham się przed niczym po to, żeby rżnąć dupy
- równocześnie chcę zostać striptizerem (o tym akurat marzyłem zawsze) - będę uprawiał niesamowity seks z narzeczonymi jakiś kolesi i ich koleżankami, będę p*e*d*l*ł wszystko co się da
- podciągnąć umiejętności z rysunku, na który się zapisałem niedawno (podobno mam talent) - będę zapraszał dziewczyny jako modele do obrazu, udawał artystę i tworzył taki klimat (przecież na to lecą), strzelał patternami NLS i będę je p*e*r*y* (fajny pomysł, nie?)
- odblokować samego siebie wreszcie do końca! - definitywnie więcej seksu (aby pozbyć się celibatu pójdę na d*i*k* i j*b*e mnie to, że ktoś [a szczególnie ja sam] nazwie to upadkiem moralnym), więcej narkotyków (muszę w końcu zjeść jakiś kartonik LSD, nosi mnie od dłuższego czasu) i rock&roll'a (bilet na Rammsteina jest już u mnie w szufladzie)
- pozbyć się czegoś takiego jak honor i godność w stosunku do płci przeciwnej, wszystko co ma powyżej 15 lat jest do p*e*d*l*n*a.

Niestety, ale nie mogę znieść k*r*w*t*a tego świata, więc żeby było mi lżej - sam stanę się k*r*ą, a przez to jego częścią... mam nadzieję, że wtedy rzeczywistość przyjmie mnie i pokocha jak swego.

Nie straciłem jednak wiary do końca, co to to nie. Dlatego całe swoje doświadczenie przelewam na kartki papieru, z którymi będę się dzielił z chłopakami, którzy nadal wierzą w to w co ja wierzyłem przez znaczą część swojego (młodego)dorosłego życia. Kto wie - może dzięki temu oni odnajdą szczęście, a to byłby już sukces. Nawet jeśli będzie to jedna osoba to i tak warto. Dlatego otworzyłem swojego bloga, którego premiera odbędzie się do końca miesiąca, a o czym poinformuję.

8. Podsumowanie
Przez ten cały rok zmuszałem siebie do łamania kolejnych barier, z wielkim sukcesem. Nie potrafiłem jednak robić jednej rzeczy, która chyba okazała się głównym czynnikiem, który sprawił, że dziś piszę tego posta i wybieram nową drogę - nie potrafiłem okłamywać samego siebie. I w taki sposób gasnę.

Ktoś może uznać to za klęskę... ale dla mnie to zwycięstwo! Zyskałem coś o czym wielu może pomarzyć - zyskałem drugą szansę. Zaczynam wszystko od nowa, tym razem jednak popłynę zupełnie innym nurtem.

Nigdy nie udawało mi się wstrzelić w terminy życia - zawsze wszystko miałem później. Zarost do dzisiaj mam jakby w g*w*o patyków nawsadzać - sam nie wiem jakie to to jest. Kumple zaliczali panny na imprezach, na których akurat wtedy mnie nie było, co za p*e*r*o*y niefart. Chłopaki podrywali dziewczyny na samochody, a ja się na to patrzyłem jak przez szybę... dzisiaj co prawda mamy rodzinne auto, ale w wieku 23 to żaden wypas tylko standard. W moim wieku większość chłopaków ma za sobą tyle przygód seksualnych, że będzie miało o czym opowiadać do końca życia, a ja nawet nie miałem szansy się rozkręcić. Dodatkowo jak na 23 latka wyglądam jak gówniarz, "szczęście", że chociaż mój wiek metaboliczny szacowany jest na wiek 12sto latka - ekstra, będę mógł strasznie długo wieść swój marny żywot.

Zrozumiałem, że ta cała zabawa nie jest dla mnie - ja po prostu nie mam szczęścia w miłości (ani w kartach), kobiety nigdy za mną się nie uganiały, nie uśmiechały się do mnie, nie szeptały za moimi plecami, ani nie oglądały zdjęć z lekkim westchnieniem. Nie jestem magnesem na c*p*i, jestem nikim. Co więcej - nawet jak się staram to mam p*e*r*o*e wrażenie, że ktoś lub coś systematycznie rzuca mi kłody pod nogi, np. przedwczoraj próbowałem się umówić z prostytutką, ale jej "mama" powiedziała, że akurat jest "zajęta" i żebym zadzwonił później... k*r*a, nawet nie udało mi się wstrzelić w godzinę! Trzy razy dzwoniłem i za każdym razem poczta... czaicie?! CAŁY SMILER!! NAWET Z D*I*K* NIE POTRAFI SIĘ USTAWIĆ :evil: :D !!!

Z głośnika płyną dźwięki dwóch utworów - The Betles i ich "Lucy in the sky with diamonds" oraz Klute z jego "Tacky". A spośród tych wszystkich kolesi, którzy z radością opisują swoje osiągnięcia na polu stosunków damsko-męskich ja będę jednym p*e*d*l*n*m wyjątkiem - ja przegrałem.



9. Epilog
To dla mnie jest jak mecz bokserski, ale teraz to jest jak 10 runda - jestem bez sił i każda porażka powala mnie na deski, potem następuje mozolny powrót do pozycji pionowej i kolejna próba zadania ciosu... i tak do zwycięstwa - albo mojego, albo życia. Za to siebie nienawidzę - przeczytałem cały ten post i wiem, że muszę walczyć... i wstanę i pójdę na to DG i NG... ale już nie taki sam, już sceptycznie nastawiony do świata.

Mawia się, że jak się nie ma po co żyć to żyje się, żeby robić komuś na złość. I ja tak właśnie będę robił, czyniąc na złość mojemu oponentowi - życiu. Mimo, że potrzebuję odpoczynku, jakiejś k*r*a emocjonalnej przystani, gdy zabije gong - wyjdę na kolejną rundę i będę się bił. I wygram, muszę wygrać, nie ma innej możliwości.

Tylko jak to zrobić? Jak?
_________________
A! No i jeszcze jedno! Weź się uśmiechnij :D ! No i jako bonus dam klucz do sukcesu: c10h12n2o + c9h13no3... TADAM!
 
 
 
toch88 




Pomógł: 7 razy
Informacje:
Dołączył: 05 Sty 2009
Posty: 194

Profil:
Wysłany: 2009-11-16, 00:03   

Z tym że lecą na status społeczny to racja ;/ z czym oczywiście wiążą się pieniądze, no niestety dziewczyny lubią się pokazywać w gronie znajomych o reputacji dobrej znanej też chcą być kimś hmm czy tylko ja się bawiłem w dobrą duszyczkę i przygrnąłem dziewczyne której nikt nie chciał, a po tem ona zrobiła to co zrobiła ... na szczeście dawno ...

Hmm co zrobisz w dupie mniej to na prawdę wszystko przecież ci kolesie cieszą się młodością a ty dopniesz w końcu swego, ale weź się w garść...

Ja doszedłem już dawno do takiego wniosku ... Chce żyć na maksa no ale cóż żeby mieć kasę muszę coś postawić na szalki, i wiem że to bd moje życie rodzinne...

Zostanę tym marynarzem i bd chodził z tymi pierd*lonymi głupimi cipami do najlepszych clubów tylko po to żeby się poczuć lepiej od innych ...

Ch*ja prawda ... Bo wiem że przez resztę życia kobieta bd mnie kochać za pieniądze lub to że potrafie je skombinować (status społeczny) że mam znajomości, co widziałem i gdzie nie sr*łem ... Nie ma się co łudzić nie ma ludzi wspaniałomyślnych każdy ma jakiś cel, interes w tym że rozmawia z Tobą ...

Pzdr mam nadzieje że Twój sen się jeszcze nie skończył i nie zostaniesz MR.SAD...
_________________
everything what i am need - beatport
 
 
Justin 
Bądź mężczyzną!





Pomógł: 17 razy
Informacje:
Dołączył: 22 Sie 2008
Posty: 231

Profil:
Mój Dziennik: 1952
Wysłany: 2009-11-16, 11:33   

smiler napisał/a:
Nie ma miłości - są tylko subiektywne stany umysłu wywołane działaniem hormonów, nic więcej.


Miałem nie pisać na forum, ale obok Twojego wpisu nie mogłem przejść obojętnie, bo widzę, że się poddajesz. Nie ma miłości? Ależ jest! Tylko ilu ludzi potrafią naprawdę kochać? Garstka. Ilu ludzi potrafi naprawdę żyć? Garstka. Właśnie w tym sęk - nie żyjemy jak ludzie, tylko jak zwierzęta sprzed 10 tysięcy lat.

Żeby kochać i żyć naprawdę należy mieć kontrolę nad własnym umysłem. To jest diabelnie trudne, ale jeśli tego się nauczysz, będziesz kochał wszystko i wszystkich. Będziesz w nich dostrzegał pozytywne strony. Ale to nie wszystko - musiałbyś w sobie wykonać gruntowną przemianę.

Widzisz jesteś na etapie buntu - jak każdy. Brak zrozumienia, cholera nie tak ma być. Tylko pytanie - czy nie jesteś jednym z setki tysięcy co również się poddało? Jesteś! Wiesz co jest najgorszą rzeczą? Poddanie się. Poddajesz się bo jest nie tak jak chcesz. Poddajesz się bo chcesz zmienić świat, kraj, otoczenie. Ale zaczynasz od złej kolejności. Zmieniając siebie, być może zmienisz otoczenie, ono z kolei być może zmieni kraj, a oni świat. I choć to bardzo złudne, to jednak uwierz, że są ludzie, którzy potrafią wiele zmienić, choć oczywiste jest, że nie wszystko.

Miłości trzeba się nauczyć. Żyć trzeba się nauczyć.

toch88 napisał/a:
Z tym że lecą na status społeczny to racja ;/


A czy facet, który leci na wygląd jest lepszy?

toch88 napisał/a:
Ch*ja prawda ... Bo wiem że przez resztę życia kobieta bd mnie kochać za pieniądze lub to że potrafie je skombinować (status społeczny) że mam znajomości, co widziałem i gdzie nie sr*łem ... Nie ma się co łudzić nie ma ludzi wspaniałomyślnych każdy ma jakiś cel, interes w tym że rozmawia z Tobą ...


Ale właśnie to - to jest nasza natura. Ty też lecisz na kobiety, ze względu na ich wygląd, bo on sprawia, że podświadomie chcesz z nią mieć potomka. A nawet o tym nie wiesz. I właśnie o tym piszę - niewiele ludzi potrafi wyjść ponad to.

Żeby wyjść ponad to, należy chcieć w sobie coś zmienić. Pytanie - czy chcecie? Jeżeli nie, to poddajecie się jak każdy inny, więc jakim prawem macie pretensje do reszty?

[ Dodano: 2009-11-16, 11:39 ]
Smiler wiesz gdzie leży Twój problem? Chcesz być ludzie Cię docenili. Mimo, iż nie cierpisz tego jak wygląda nasz świat, wchodzisz w to coraz głębiej. Chcesz sławy, pieniędzy, kobiet. "Jestem stworzony do wielkich rzeczy" - setki tysięcy ludzi tak mówi. Tylko pamiętaj, że wielkie rzeczy, to nie tylko bycie aktorem zarabiającym 20 milionów za film, czy piłkarzem, o którym wszyscy piszą.

Jedyną rzeczą jaką powinieneś oczekiwać od siebie Smiler, to życie w zgodzie ze sobą - pełna harmonia wewnętrzna, która sprawi, że nawet jeśli będziesz czuł gniew, lęk, strach, radość, będzie przemawiać przez Ciebie szczęście.
_________________
Bądź mężczyzną albo frajerem. Twój wybór.
 
 
maciorka007 
Maćko




Pomógł: 21 razy
Informacje:
Wiek: 19
Dołączył: 14 Lut 2009
Posty: 397
Skąd: Mielec

Profil:
Imię: Maciek
Mój Dziennik: 1812
Wysłany: 2009-11-16, 16:22   

Wierzę, że ten stan jest tylko chwilowy i naprawdę wierzysz w miłość. Osiągnąłeś więcej niż większość chłopaków z forum ale zastanów się czy nie będziesz żałował tego jaką decyzję podjąłeś.

Płyń pod prąd, nie szmać się jak reszta frajerów którzy zdobywają laski kasą. Bądź od nich lepszy.

Cytat:
To działanie, nie osiągnięcie celu, wyzwala w nas ogromne szczęście - Justin



Czytałem Twój cały dziennik i widziałem jak się zmieniałeś. Zdobywając kobiety byłeś szczęśliwy. Byłeś dumny z siebie że pracowałeś nad sobą i nie byłeś jak reszta plastikowych frajerów którzy zdobywają "kobiety" kasą. Zaliczanie lasek nie przyniesie Ci szczęścia, może przyczynić się do jeszcze większej degradacji, a szkoda.

Moim skromnym zdaniem powinieneś dalej rozwijać coś co zapoczątkowałeś rok temu. Kobiety to naprawdę fajne stworzenia, po prostu trafiałeś na beznadziejne przypadki.
Lepiej jest żyć z nadzieją na zmianę tego p*e*d*l*n*go systemu niż poddać się i w przyszłości żałować. Nie jesteś jednym z tych dupków Damian ;-)
_________________
Życie to gra !;)
 
 
 
ziemel11 





Pomógł: 3 razy
Informacje:
Dołączył: 18 Mar 2009
Posty: 42

Profil:
Wysłany: 2009-11-16, 18:49   

Hej Smiler.

Zaskoczyło mnie to co napisałeś. Nie chcę wydawać osądów czy jest to słuszne czy nie. Przynajmniej szczere...

Według mnie jesteś zfrustrowanym desperatem. Czytając Twoje ostatnie wnioski, spostrzeżenia czuć straszny, przejmujący żal. Jakbyś chciał wylać na "wirtualny papier" swoj dotychczas najgłębiej skrywany ból. Może i boli... Niewiem, nie jestem na Twoim miejscu. W sumię bardzo mnie ciekawi jakie rezultaty osiągniesz działając wbrew sobie. Na przekór starym przekonaniom. Chyba trochę zazdrościsz kolegom, którzy nie znają całej społeczności, a mimo wszystko zdobywają laski. W sumie dziwnie się czułem czytając Twój ostatni wpis. Taka nostalgia i poczucie, że zatraca się zajebisty facet. Jeżeli możesz to aktualizuj swój dziennik najczęściej jak się da.

Pozdro :-?
 
 
zorro 




Pomógł: 16 razy
Informacje:
Dołączył: 16 Lut 2009
Posty: 358

Profil:
Wysłany: 2009-11-16, 19:10   

Nie wierzę.

Dlatego pierwsze, o co poproszę, to - spójrz na swój nick. Smiler. Zarejstrowałeś się tutaj z takim nickiem, kiedy dopiero zaczynałeś przygodę. Nie wmówisz mi, że bez przyczyny. Byłeś wesołym nie-alfa, poznałeś techniki PUA i teraz zamierzasz spaść do poziomu robota socjalnego? Skoro mogłeś być szczęśliwy w jakimś stopniu bez tego wszystkiego, powiedz mi, jakim cudem mógłbyś stać się szczęśliwy przez stanie się tym, czego się brzydzisz?
Sam napisałeś, że nienawidzisz robotów - tak jak ja. Dlaczego ich nienawidzimy? Bo widzimy, wiemy i czujemy, że oni są gorsi, ale jednak, do cholery, w jakiś dziwny sposób wygrywają, osiągają to, czego chcą. Nie chcesz się znaleźć w takiej sytuacji jak on, ale jednak zazdrościsz spełnienia, którego doświadcza, chociaż jest prymitywne i puste. Wiesz o tym doskonale - to nie jest droga dla Ciebie.

Potrzebujesz spełnienia, akceptacji. Paradoks polega na tym, że im mniej tego potrzebujesz, tym więcej tego dostajesz. Dlatego model alfa jest tak atrakcyjny.
Laski lecą tylko na kasę? Na status? Bzdura! Wyobraź sobie faceta, który leci tylko na cycki i dupę. Jest takich mnóstwo, więc raczej nie będziesz miał problemów. Teraz pomyśl, czy taki ktoś zasługuje na Twoje towarzystwo. Pomyśl, czy nie znajdziesz może wielu lepszych, bardziej wartościowych ludzi, którzy będą godni tak wyjątkowej osoby jak Ty?
Swoją drogą - kogo uważasz za bardziej wyjątkowego - kobietę z klasą, wrażliwą i bogatą emocjonalnie, czy pustą idiotkę z toną makijażu? Analogicznie: kto jest bardziej wyjątkowy: inteligentny facet z klasą, czy próżny szpaner? Chcąc stać się wyróżniającym się człowiekiem, zaczniesz tylko bardziej wtapiać się w tłum. Chcesz się pokazać? Jest tylko jeden model człowieka, którego na pewno jeszcze nigdy nikt nie wykorzystał, jest tylko jedna osoba, która jest oryginalna na świecie jak nikt. Mało tego - ten wzór będzie Ci doskonale pasował. Wiesz kto to? Spójrz w lustro - tak, zgadłeś.

Jeśli wszystko jest sztuczne, zachowaj jedyną rzecz, która jest prawdziwa. Wiesz, gdzie jej szukać.
 
 
uwo-to-działa^^ 




Pomógł: 1 raz
Informacje:
Dołączył: 21 Gru 2008
Posty: 62

Profil:
Mój Dziennik: 1311
Wysłany: 2009-11-16, 19:45   

Smiler, jesteś jedną z niewielu osób, które przelały na to forum tak wiele od siebie. Co się stało, że tak cudowny, rozbrajający optymizm nagle zniknął? Czytałem Twój dziennik i Twoje przemyślenia z żywym zainteresowaniem i, co tu dużo mówić, podziwem.

Wiesz co mi zaimponowało najbardziej? Niesamowity optymizm, radosne, pozytywne podejście do życia. Chęć zmiany własnej osoby. Każdego dnia tysiące sfrustrowanych niepowodzeniami z kobietami mężczyzn odkrywa światek PUA. Bardzo niewielu potrafi zrobić z niego odpowiedni użytek, wykorzystać w sposób zgodny ze swoim sumieniem, osobowością. Szybko rezygnują, gdy wiedza nie przynosi wymiernych efektów lub stają się maszynami.

Wiesz co chcesz zrobić teraz? Chcesz się mentalnie upodlić. Zgwałcić swoje ideały. Zgnoić wartości. Podkopać moralne zasady. Wiesz co chcesz zrobić? Chcesz przekreślić całą swoją bogatą i wartą uwagi osobowość i zbudować sztuczny stwór, nie człowieka, stwór! Chcesz się zabić Smiler, wiesz? Zamordować swoją osobę.

Doszedłeś do wniosku, że kroczysz złą ścieżką. Jestem w stanie to zrozumieć. Uznałeś, że ciężko nią kroczyć, że musisz torować sobie drogę, jak podróżnik w gęstej dżungli, że musisz ciąć maczeta na prawo i lewo, żeby móc zrobić kolejny krok. Maczeta troszkę się stępiła, nie tniesz pnączy tak szybko jak kiedyś. I już chcesz porzucić narzędzie? Rozebrać się, spalić mapę, zniszczyć kompas i wskoczyć na drzewo i do końca życia wpier***ać banany z innymi pawianami i tylko świecić na przechodzących swoją gołą, ale jakże wysportowaną od wdrapywania się na równikowe drzewa... DUPĄ??

Nie bądź małpą Smiler. Nie stań się małpą.


Najbardziej w Twojej wypowiedzi narzuciły mi się dwie rzeczy.
1) Frustracja i rozczarowanie życiem społecznym i ludźmi.
2) Niezaspokojenie seksualne.

Co do 1).
Musisz nauczyć się podejścia z dystansem do ludzi. Nie bądź tacy jak oni, nie wykorzystuj, nie zniżaj się do ich poziomu. Bądź ponad. Wiesz, masz niesamowitą szansę, niesamowitą wiedzę. Wiesz, że świat jest w większości pusty i próżny. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Wyposażony w takie wiadomości przestań wreszcie stawiać się pod! Jesteś ponad to wszystko, ten g**niany padół łez i rozpaczy.
Co do 2).
Mam 19 lat, doskonale zdaję sobie sprawę, że każdego młodego, zdrowego chłopaka roznoszą...em, siły witalne. Ale do cholery! Teraz stawiasz swojego członka ponad swoją osobowość! No weź się zastanów, myślisz, że Ci ulży jak będziesz ciągle "p*e*d*l*ł"? Nieprawda! Będziesz jeszcze bardziej sfrustrowany i wypalony psychicznie.


Wiesz, jak się skończy Twoja historia, jak pójdziesz tą ścieżką?

Smiler postanowił stać się naprawdę złym chłopcem, chciał "palić, gwałcić, rabować i sycić wszelkie pożądanie." Na początku wydawało mu się, że wybrał dobrą ścieżkę. Wreszcie jest zadowolony ze swojej sylwetki, zaczyna nabierać więcej pewności siebie... i cynicznego podejścia do ludzi. Tak. Ludzie są dla niego już tylko zbiorem regułek, doskonale wie, jak grać, żeby wszyscy tańczyli do jego choreografii...
Zaczyna czerpać z życia satysfakcję. Panienki same pchają mu się do łóżka.

Mijają miesiące. Smiler dalej poprawia sylwetkę, czyta książki o manipulacji. Panienki mijają się w drzwiach domu witając się ze sobą.

Po pewnym czasie, nadchodzi koniec. Smiler dostrzega, że stał się gołodupnym pawianem, a w jego życiu dalej nie ma szczęścia, ani miłości. Wpada w depresję, bo jest przekonany, że spróbował już wszystkich dróg. Smiler decyduje, że..."


Nie rób tego, źle skończysz.
 
 
Matix 
Nie Lubię Przegrywać




Pomógł: 20 razy
Informacje:
Wiek: 20
Dołączył: 21 Wrz 2008
Posty: 386
Skąd: Niebo

Profil:
Imię: Mateusz
Mój Dziennik: 2578
Ulubiony Opener: 4
Wysłany: 2009-11-16, 21:59   

Przeczytałem wpis Smilera i mnie poruszył. A to za pewne za sprawą podobnych rozterek z mojej strony i wybranie tego typu drogi. Jednak spośród tych wszystkich uciech życia musisz umieć wybrać, rozsądnie. A nie hedonizm, hedonizm i jeszcze raz hedonizm..... Nie tędy droga... Ja to wreszcie zaczynam rozumieć. Kiedyś byłem raczej spokojnym ziomkiem, aż za bardzo --> gnojenie starych, liczne inne problemy, general nie moje życie to taka sinusoida. Przedszkole, podstawówka --> największy zawadiaka... Odcisk mojego tyłka na dywaniku dyrektorów pozostanie na wieki xD. Potem nadszedł przełom, 6 klasa podstawówki--> wziąłem się za naukę (to akurat nigdy nie sprawiało mi problemów, bo łatwo mi to przychodziło... jednak Mateuszek był leniem i małym ,,dresem"xD. Gimnazjum--> poświęciłem się głównie nauce... prowadziłem bardzo kiepskie życie ,,towarzyskie" Miałem stałą grupkę, na palcach 2óch rąk by policzył...... I generalnie zmuliłem system. Tylko nauka, gry PC (Multi), dom, spanie, podstawowe wszelkiego rodzaju potrzeby fizjologiczne... Liceum próbowałem coś z sobą zrobić, żeby nie być ciotą, było troszkę lepiej.... ale i tak nie byłem jakąś tam znaną personą, miałem sporo znajomych, ale to nie było to. Wreszcie postanowiłem że zmieniam swoje życie o 360stopni jak pójdę na studia czyli od października tego roku.... Stałem się tak jakby Bad Boyem, zdobywałem, zalicząłem, porzucałem..... Po jakimś czasie stwierdziłem, że tak nędzny żywot, wbrew swoim zasadą nie ma sensu.... CO mi po tym, że na każdej imprezie wyrwe minimum 1 laskę i w sumie gdzieś tak co 2 party zaliczę..... To takie monotonne i nudne, lepiej się starać, być kimś wartościowym i poznać tą jedyną osobę. Dla mnie seks w kontaktach damsko- męskich nie ma takiej dużej wartości, zrozumiałem, że potrzebuję bliskości, czułości, wrażliwości... taki już jestem!!! Na samo wyobrażenie, że moja wymarzona kobieta, mądra, ładna (wg mnie, bo to mi musi się podobać!!), usiądzie mi na kolanach, przytuli się do mnie, powie jakieś czułe słowo... ehh odlatuje na samą myśl:)) Dla mnie takie coś jest ważne!!. Jak cżłowiek tak się stacza, zalicza etc to staje się szmatą, żigolakiem, galerianką, białymi kozaczkami (i mógłbym tak długoxD). Oczywiście trzeba się zmieniać i trochę myśli tego ,,innego" życia zaczerpnąć.


smiler napisał/a:
Gdyby istniała sprawiedliwość to rzeczywiście największą jej porażką byłaby przewaga kolesi, którzy modnie się ubiorą, nauczą kilku tekstów na pamięć, nażrą się białka i będą zgarniali najlepsze towary w klubach nad ludźmi, którzy każdy dzień swojego życia poświęcają na to, żeby siebie rozumieć i być lepszymi.


Błehehe tu nikt mi nie powie, że masz rację. Tak nie jest!!! Dlaczego niby facet ma się nie starać, żeby wyglądać atrakcyjnie dla kobiety?? Słuchajcie do ch**a... Czasy się zmieniły, epoka orangutanów minęła, że tylko liść ubrali i jakąś dzidą pomachali. Dziewczyny też chcą mieć fajnie ubranych facetów, schludnych, zadbanych, dobrze zbudowanych (ten element zwiększa atrakcyjność u kobiet, dobrze zbudowany facet dużo bardziej je podnieca!!). Czemu to tylko kobieta ma być niczym lśniąca gwiazda, a chłopak w roboczym uniformie z jakiej budowy na wsi... Chłopak też ma się starać. Po pierwsze primo modnie do .... (ciągle sobie mówię nie klnij) ehh...to nie znaczy drogo!!!!! Nawet nie zdajecie sobie sprawy ilu ludzi zajebi**ie ubranych ma ciuchy nie drogie, z bazarku, albo lumpu (tak!!! tam można znaleść ciuchy lepsze niż w normalnych sklepach!!! Nowe z metkami i oryginalne, nie takie jak 30000000000polaków z tych samych centrów handlowych, nawet gwiazdy hollywood się przyznają, że są bywlcami lumpów, to żaden wstyd. Zresztą trzeba mieć wyjebane na ludzi!!! Ja osobiście kocham buszować po sklepach, kupować sobie ciuchy i tak jak napisałeś na ciuchy i kosmetyki etc przeznaczam praktycznire cąły hajs. Co mi więcej trzeba>?? Nie mam jakichś specjalnych potrzeb. CHodzę na siłkę, ale nie jadę na sterydach, narazie na sucho, a potem inne odżywki będę brał. Też schudłem i mam coraż lepszą sylwetkę, dużo dziewczyn zwraca na mnie uwagę i dobrze się tym czuję. Niedługo raz na jakiś czas nawiedzę solarium, i tu włąsnie ludzie kierują się tym co odgórnie im narzucono, kierują się narzuconą formą!! Żaaaaal, gdzie jest napisane, że to jest dla lasek?? Każdy może z tego korzystać, zresztą opalony człowiek jest atrakcyjniejszy. Pomyśl o kobiecie bladej jak zgniłe Zoombie, a jakiejś fajnej opalonej Hiszpance, Brazylijce etc. To samo jest ze strony kobiet, im też się to podoba (ale z umiarem, bez robienia z siebie white bambo), to samo różowe koszulki... Ku**a czy na różowym T-shircie, koszuli na metce jest napisane For Gays Only?? Żal mi wszystkich młotków i idiotów, którzy dają sobie takie myślenie narzucić i to nie jest wasze zdanie, jesteście frajerami podporządkowanymi formie. Wielu pewnie użytkowniuków tego forum właśnie tak uważa, więc do nich kieruję te słowa. Czemu laski ,,szczają" na Włochów i Hiszpanów ?? Fakt niektórzy są przystojni, ale oni są zadbani i niektórzy dbają o siebie lepiej niż laski.... Są zadbani, włos zrobiony, modnie ubrani, często opaleni, dobrze zbudowani (welcome siłka). Jeśli nie jesteś przystojny, albo nie uważasz się za takiego to sam widzisz ile innych elementów wpływa na podobanie się dziewczynom. Ehhh idę partyjkę w FiFę 10 zagrać. Potem napiszę dalszą część swojej myśli. Niech moc będzie z Tobą. :)
_________________
,,Impossible is nothing"

,,Nie masz nic do stracenia, podejmując jakieś działanie"

,,Myślenie jest najcięższą pracą, dlatego też tak niewielu ją podejmuje"
 
 
Barni 




Pomógł: 5 razy
Informacje:
Wiek: 19
Dołączył: 07 Lip 2009
Posty: 113
Skąd: Gdańsk

Profil:
Mój Field Raport: 2320
Wysłany: 2009-11-16, 22:07   

Zgadzam się z postem mojego poprzednika .

Pragniesz miłości , kobiety która spełni Twoje wymagania , będzie wartościowa jak ty i będzie mogła Tobie dorównać....
I to jest chyba takim głownym problemem , bo tego szukasz , poznaleś PUA i wgl , nie pamietam dokladnie juz Twojego całego dziennika , ale poznawaj kobiety, nie patrz na nie z punktu czy ona spełnia moje wymagania , rob to na co masz ochotę i spotykaj się z kim ty chcesz....a milosc przyjdzie sama i nie mysl o niej moze?Mam wrażenie że szukasz tej miłości na siłę ,że nie do końca to jest TY jednak , bo spotykasz się z kobietą i myślisz czy ona spełnia wymagania, gdy będziesz sobą i nie będziesz myślał to znajdzie się kobieta, i nie będziesz myślał o pieprzonych wymaganiach , chrzań to , one same będą w sobie , podswiadomie zauroczysz się w takiej kobiecie wartosciowej.......
Nigdy nie wiem gdzie i kiedy spotkasz taką kobietą , czy będzie od razu taka jak ty , otwarta , zrozumie jak ty w Twoim stylu świat.... czy dopiero też się zmieni gdy jej pokażesz ten Twój świat!

Gdy się staniesz taki jaki chcesz być , będzie jeszcze gorzej , może przemyślałeś to , ale zrób to jeszcze raz , zastanów się , będziesz wtedy w otoczeniu tych pustych lasek! , pustych frajerów!! staniesz się jednym z nich , stracisz swoją wartość , Bóg sam jeden wie kim będziesz potem czy nie zachłyśniesz się tym światem i juz z niego nie wyjdziesz..... czy bedziesz wszystkiego swiadomy do konca.....
Czy się stoczysz......? i nie wrócisz już do wartosciowego faceta
To Cię napewno zmieni! nie wiadomo czy w dobrą stronę?
Mozna zadawac chyba wiele podbnych pytan , jak dla mnie jest to chyba zbyt ryzykowne doswiadczenie , zbyt wiele minusow sie pod nimi kryje , co staje sie według mnie bardziej prawdopodobne..
Uwazaj na to co zrobisz!
Ciekaw jestem dalszych Twoich przemyslen i wnioskow!
Trzymaj się!
 
 
 
Ferdi 





Pomógł: 33 razy
Informacje:
Wiek: 20
Dołączył: 20 Wrz 2008
Posty: 712
Skąd: Warszawa

Profil:
Wysłany: 2009-11-16, 22:13   

ja to ujme krotko i tresciwie: spróbuj,ocen,podziel sie wnioskami,dopiero podejmij ostateczna decyzje.

- jednak pamietaj,zeby nie zapomniec o swoim prawdziwym JA. Mystery,BadBoy - oni nie wiedza co to prawdziwe JA.

Pozdrawiam,F.
_________________
Życie jest proste,podejmuj decyzję i nie oglądaj się - Szybcy i Wściekli Tokyo Drift.
Grajac mozesz zaliczyc baze,ale mecz wygrasz tylko i wylacznie pamietajac o swoim prawdziwym JA - Ferdi.
p.s czasem warto zaryzykować żółtą kartkę;)
 
 
donnyx 
mass destruction




Informacje:
Wiek: 28
Dołączył: 25 Wrz 2009
Posty: 18
Skąd: Gliwice

Profil:
Wysłany: 2009-11-16, 22:48   

Smiler !

Twoje wpisy, sa jednymi z lepszych jakie czytalem na tym forum, patrzac na Twoje spojrzenie na świat i oczekiwania, widzialem czastkę siebie i swoich przekonań.

Nie zabijaj tej wartościowej cząstki siebie, której nie ma nawet 1/10 większość tych kolesi co na każdej imprezie wyrywają króliczka, ku cielesnym uniesieniom.

Wiesz znam właśnie takich kolesi, zaliczyli więcej lasek niż ja piw w swoim zyciu wypiłem. I co? Są dalej sfrustrowani bo to daje chwilową uciechę, zaspokojenie fizjoligicznych i pierwotnych potrzeb. Ta droga ma znak ślepa uliczka.

Powiem Ci, ze pomimo porażek, ktore tez zaznaje w głębi duszy (wiem jestem pieprzonym idealistą) wierze w miłość. Wierzę, że w końcu znajdę jak mówił Adaś Miauczyński swoją Małgorzatę!

Jakiś czas temu też stałem na takim rozstaju dróg jak Ty, kolejne rozczarowanie i deklarowałem sobie i innym, że pier***le, wiecej sie nie zakochuję, teraz będę każdego królika ruchał beznamiętnie, nie angażując uczuć itd.

I co ? Nie zrobiłem tego, chociaż miałem ochotę się zgnoić, zgnoić je, swoje zasady.
Może fart mi nie sprzyjał, a może tak miało być!

Minęło trochę czasu, czas ten poświęciłem jednak pracy nad sobą, osiągnąłem dużo więcej niż osiągnąłbym zaliczając kolejne bazy.

Przede wszystkim zobaczyłem swoje błędy - rażące błędy. Zobaczyłem ile teroetycznie nie udane znajomości mnie nauczyły. Dzięki takim społecznościom jak ta i wielu lekturom udało mi się wyjść na prostą poza pieporzone programowanie społeczne !

wiem, że dużo pracy jeszcze prze mna. Ale widze mimo chwilowej wątpliwości, że Ty Smiler jesteś i tak dalej niż ja, wiec nie spieprz tej pracy, która wykonałeś i nie spapraj siebie!

N
 
 
smiler 
krejzol ;P




Pomógł: 22 razy
Informacje:
Wiek: 24
Dołączył: 09 Gru 2008
Posty: 390
Skąd: Łódź

Profil:
Imię: Niecodzień
Mój Field Raport: 1156
Mój Dziennik: 788
Ostrzeżeń: [1]
Wysłany: 2009-11-29, 16:35   

TEMAT: NA FALI ;-)



SPIS TREŚCI:
1. Wstęp
2. Dlaczego miałem doła?
3. Łatwe dupy vs Fajne dziewczyny
4. IG
5. I?




1. Wstęp
Przeczytałem Wasze wypowiedzi i chciałem odpisać. Miałem w głowie gotowe odpowiedzi na każdy akapit tego co napisaliście. Było mi niezmiernie miło, że mimo, że się nie znamy - trzymaliście mnie na duchu. W sumie nie wiem na ile okazało się to pomocne, a na ile moja wiara w siebie nadal trzymała wtedy strzępki tego człowieka, którym jestem.

Poprzedni post napisany był pod wpływem emocji. Byłem w trakcie mocnej grypy, pobiłem rekord gorączki (40,3*C, JEAH!) i miałem tak lubiane przeze mnie majaki :) . Kiedy tylko wyzdrowiałem... pojawił się dołek emocjonalny. Takie coś zdarzyło mi się z takim impetem po raz pierwszy w życiu. Nie wiedziałem dlaczego tak się działo, że było aż tak źle.

Około 2 - 3 razy w roku mam kilka takich dni podczas których jestem nie do życia. Kiedy siedzę - chciałbym leżeć, kiedy leżę - wolę chodzić, jak chodzę - marzę o siedzeniu. Kończy się to tym, że zazwyczaj tylko leżę i nic nie robię oprócz denerwowania się na siebie. Tak było i tym razem, niestety około 10 razy mocniej.

Zachodziłem w głowę pytając siebie "dlaczego"? Po co człowiekowi stany rozchwiania emocjonalnego? Jaki jest cel? Próbowałem coś poczytać, ale odkładałem książkę po akapicie. Wegetowałem - brak ochoty na cokolwiek, miałem depresję. Podtrzymywałem się na duchu jedynie tym, że wiedziałem, że to stan przejściowy, ale nie miałem zielonego pojęcia kiedy to odejdzie. Przejawem tego wszystkiego był mój post napisany wyżej.

Dziś już wiem czemu to się działo, jaki był cel. Mój dołek jest niezbitym dowodem na to, że się rozwijam!

2. Dlaczego miałem doła?

W swojej książce W. Dyer "Pokochaj siebie" zwraca uwagę na fakt, że gdybyśmy pod mikroskopem porównali kawałek skały i jakieś żyjątka to doszlibyśmy do wniosku, że te drugie rosną, czyli rozwijają się. Warunkiem życia jest właśnie rozkwit, jeśli ktoś nie dokonuje progresu to nie żyje. I kiedy niektóre zwierzęta się rozwijają to od czasu do czasu potrzebują zrzucić starą skórę, aby w pełni rozkwitnąć w nowej. Podobnie i moje podłamanie było momentem inkubacji, kiedy to moje "ja" potrzebowało uciec w cichy kąt, stworzyć swego rodzaju powłokę i wykluć się na nowo.

I oto jestem - już nie ten sam, oj nie. Jestem znów lepszy niż byłem. Znów bardziej sobą.

Całe to moje gadanie na temat tego, że nie warto być sobą z dzisiejszego punktu widzenia mogę włożyć między bajki, albo najlepiej - spalić. Śmiać mi się z siebie chce, że napisałem takie bzdury, poważnie. Czuję się trochę jak Mickiewicz, który miał podobno w zwyczaju pisać coś wieczorem, a gdy rano to czytał to widział ile jest jeszcze do zrobienia.

Gdybym miał pisać poprzedni post jeszcze raz to ująłbym to w następującym skrócie: minął rok, a jestem z dnia na dzień coraz bardziej z*j*b*s*y, dziękuję.

Całe to moje przeobrażenie poskutkowało tym, że pozbyłem się kolejnych barier. Ściągam telefony i maile z taką prędkością, że żeby to ogarnąć potrzebuję mieć specjalną karteczkę, na której mam napisane imię dziewczyny, kontakt do niej, a pod spodem w nawiasie napisane po czym ją kojarzę. Biję rekordy - ostatnio około 2 minuty na telefon, niedawno zgarnąłem email do dziewczyny pracującej w sexshopie (mailujemy ze sobą, w poniedziałek ją odwiedzę), bez problemu w klubach.

Tańczę lepiej, bawię się lepiej, żyję lepiej. Wszystko jest mocniejsze, szybsze i bardziej żywe. Mam ogromne parcie na życie. Zapisałem się niedawno na naukę rysunku - zawsze chciałem umieć to robić, a nigdy nie brakowało mi umiejętności. Dodatkowo udało mi się znaleźć dziewczynę, która zgodziła się podszkolić mnie w "tych" sprawach.

A z Anią, bo tak ma na imię, to całkiem inna historia, bo do tej pory byłem przekonany o tym, że nie mam szczęścia w miłości, a nawet w kartach. I nagle pojawiła się ona. Jak już pisałem wcześniej - mam niesamowite parcie na pozbycie się swojego materiału genetycznego, ale nie mam zamiaru tego robić z byle kim. Ten motyw z prostytutką to był akt desperacji, Bogu dziękuję, że nie wyszło. Ania jest kimś niesamowitym, dla mnie - kimś więcej. Świetnie mi się z nią pisało, ale wiecie jak to jest z nami facetami - bałem się, że będzie strasznym potworem :P . Widziałem ją na zdjęciu i ok - jest niefotogeniczna... a potem na żywo! Dawno nie miałem tak, żeby stracić poczucie czasu podczas rozmowy, a z nią tak było! Co więcej - jest bardzo zgrabna, ma bardzo ponętne uda i piersi idealnie wpasowane w figurę, a okulary dodają tylko jej twarzy uroku. Dziewczyna dosłownie spadła mi z nieba. Nie chcę jej idealizować, ale jest między nami więź, przynajmniej ja tak czuję. Ta dziewczyna daje mi to czego tak bardzo mi potrzeba - taki święty spokój, zrozumienie, możliwość bycia sobą.

I czy stanę się chłopakiem, który będzie "jazzy", tak jak zapowiadałem? Mogę odpowiedzieć w języku dzieci neostrady: LOL! NIGDY PRZENIGDY! Bycie sobą jest najważniejsze, bo kiedy cały świat wali nam się łeb to czasami warto zadać sobie pytanie: czy to ja jestem p*j*b*n* czy to ludziom się p*p*e*d*l*l*? Ja już wiem - to drugie.

Znalazłem swój styl ubioru i mam zamiar zacząć się nosić jak niegdyś. Jednak klasyk świetnie do mnie pasuje, a ja rewelacyjnie się w nim czuję. Jasne - nie ma to jak tshirt i jeansy, ale muszę siebie podrasować. Podbielę również zęby i będę kontynuował odchudzanie, ale nie mam zamiaru się zeszmacić.

3. Łatwe dupy vs Fajne dziewczyny
Stąd pojawiło się moje podejście do kobiet, już chyba w miarę ustabilizowane. Ci wszyscy "uwodziciele" lecący na puste sztuki są jak gówniarze. Idą do baru i wyrywają laski, które są dokładnie takie same, które mają dokładnie taką samą metkę i dokładnie taką samą cenę. Są jak piątkowa chęć uchlania się z kumplami - idziesz do baru i pijesz Żubry, bo są tanie i w miarę smaczne, jak te "kobiety", a twoim celem jest się nimi po prostu n*p*e*d*l*ć. Prędzej czy później dopadnie ich kac, bo takie wypady wypłukują nie tylko kieszeń.

To jest fajne w pewnym etapie życia, ale ja już z tego wyrosłem - ja stałem się smakoszem. Dla mnie kobieta jest jak wino - każda jest inna, ma inny bukiet i można wydobywać z niej różne smaki za każdym razem kiedy się nią degustuje. Niektóre są smaczne - inne mniej, niektóre cierpkie - inne odważne, a jeszcze inne...

Wino ma klasę, niesie ze sobą pewne wartości, tradycję, kulturę, przygodę, historię. Smakujesz kobietę i ją czujesz na swoich ustach - całe jej życie, wszystkie smutki i radości. Im bardziej emocjonalnie rozwinięta tym pełniejsza w smaku.

I one wszystkie sa moje. Mhm - dokładnie tak. Jestem na takim poziomie, że pozostało do zwalczenia naprawdę niewiele obiekcji. Teraz, kiedy widzę dziewczynę to po prostu zaczynam z nią rozmawiać.

4. IG
Moje poczucie wartości bardzo wzrosło, cieszę się z tego niezmiernie. Np. wczoraj na imprezie andrzejkowej podszedłem do, jak się okazało troszkę wstawionej, kobiety i chciałem jej powiedzieć, że ma ładne kolczyki (bo miała ładną biżuterię). Jej odpowiedź?
- Spadaj koleś w ogóle.
I mnie lekko odepchnęła. Poszedłem kupić sok (byłem autkiem), wróciłem i powiedziałem jej, że nie podoba mi się sposób, w jaki się do mnie zwróciła. Kilka tańcy później przyczepiła się ze swoim facetem do mnie i kumpeli i mówiła głośno:
- Ej, to jest najfajniejszy koleś na sali!
Na co ja odpowiedziałem, że ona ma najładniejsze kolczyki ze wszystkich dziewczyn.

Zanim dojechałem dzwonił do mnie kumpel i mówił, żebym skołował dziewczyny, bo z tym tam było kiepsko. Wchodzę na salę a tam z 5 - 10 dziewczyn tańczy w kółku na środku parkietu. To nie dziewczyn zabrakło tylko im odwagi. Widziałem w tym lokalu pełno facetów podpierających ściany, siedzących i czekających na nie wiadomo co. Zobaczyłem jak daleko jestem do przodu, wyprzedzam ich o kilometry.

Hasła w stylu "czy mogę Cię prosić do tańca" i smutna mina, gdy kobieta odmawia połączona z mową ciała pobitego psa. Taniec z kobietami i nastawianie się na sam nie wiem co. Wykazywanie kompletnego braku inicjatywy, czekania na akceptację kobiety, przewidywalność - JEZU CHRYSTE! ILE Z TYMI LUDŹMI JEST DO ZROBIENIA, ale gdybym im powiedział... gdybym tylko napomknął to pewnie zostałbym wyśmiany.

W piątek miałem mieć randez vous z dziewczyną poznaną w autobusie, o 18:30. Minęło 10 minut i dzwonię - dowiedziałem się, że błądzi tramwajami po Łodzi, spytałem się ile mam jeszcze czekać?
- Troszkę - odpowiedziała.
Minęło kolejne 20 minut i wyszedłem z kawiarni, zadzwoniłem do niej i nie zdążyłem nic powiedzieć, bo usłyszałem:
- Już idę Piotrkowską (główna ulica Łodzi takie jakby centrum).
- A ja już idę do domu.
Rozumiem wszystko - mogło stać się wiele niespodziewanych rzeczy i jej się właśnie to przytrafiło i byłem w stanie to zrozumieć, ale ona w ogóle nie dawało znaku życia, poczułem się olany, a ja znam swoją wartość i nie pozwolę być tak traktowanym.

Ów dziewczyna, Magda, była w szoku. Kilka chwil rozmowy przez telefony i jak to u dziewczyn - starała się wszystko zrzucić na mnie i ze mnie zrobić tego złego. Później napisałem jej sms'a, w którym jasno zaznaczyłem, że mam swoje standardy, bo gdyby nie one to nie umówiłbym się na kawę z dziewczyną, którą uznaję za interesującą tylko z jakąś pustą lalką. Spóźniła się pół godziny, a dziewczyna przecież nie urodziła się wczoraj.

Na wczorajszej imprezie andrzejkowej pobawiłem się wyobraźnią pewnej Agnieszki, która była z facetem, który cały czas siedział (szok!). Przyznam szczerze, że nawet się nie starałem, ale mój pseudoNLS wbił się w nią tak bardzo, że kiedy "miałem "na swoim palcu kulę jej podniecenia seksualnego i ją nią dotknąłem to zabrała dłoń, bo było to zbyt silne. Dochodziło do tego, że jak za bardzo ją "smyrałem" to uciekała do swojego faceta i się z nim całowała. Niesamowita dziewczyna, swoją drogą. Pełna życia, uśmiechnięta, inetersująca - nie jak piwo, ale wino z wyższej półki. Całowała namiętnie i czule.

5. I?
I życie jest znów tam gdzie powinno być. Rozwój jest tak szybki i silny, że nawet nie wiem czy opłaca się o tym pisać, bo nie starczyłoby mi miejsca na forum. Niedługo przełamię kolejną blokadę (akceptacja siebie w łóżku) i podkręcę swoje narzędzia na maksimum... pytanie tylko gdzie jest koniec skali 8-) ?

K*r*w*k* zadowolony z życia Smiler :) .
_________________
A! No i jeszcze jedno! Weź się uśmiechnij :D ! No i jako bonus dam klucz do sukcesu: c10h12n2o + c9h13no3... TADAM!
 
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo.


Inne nasze serwisy:
Forum Ciąża || Mapa Strony || Openery

Reklama:

Uwodzenie Kobiet - Kurs Uwodzenia - Sztuka Uwodzenia - podryw - podrywanie kobiet - uwodzenie
Specjalne Strefy Ekonomiczne || Szkolenia Wrocław || Hotel Karpacz || tapety ścienne || sauny || kobiety || przenośniki
logopeda Bydgoszcz