dałem taką nazwę tematu, bo mam problem podobny do usera CX3000NEW, ale zgoła inny.
otóż - kocham się w dziewczynie też ok 8 lat, ale do tej pory jakoś to ogarniałem, olewałem, zapominałem. teraz coś tak we mnie walnęło, że nie mogę przestać o niej myśleć. znam ją niemal od przedszkola, chodziliśmy do tej samej klasy w gimnazjum, ale nie widziałem jej już parę lat i nie wiem co u niej.
nigdy do niej nie podszedłem i nie zagadałem, mało ze sobą gadaliśmy - zawsze byłem nieśmiały w stosunku do kobiet, a zwłaszcza do niej (ale teraz coś we mnie pękło, już dłużej tak nie mogę żyć - tzn bez niej).
i tu mam pytanie: czy iść do niej z kwiatami i od razu próbować się umówić na randkę, czy najpierw wypytać jej znajomych/siostrę co u niej, czy ma kogoś etc (jej siostra studiuje na tej samej uczelni co ja - tylko dygam się czy czegoś nie wypapla, wtedy wolałbym już iść bezpośrednio do tej jedynej).
ewentualnie co innego zrobić żeby jakoś "zacząć"?
jedyny kontakt jaki mam do niej to nr gg (kiedyś w sieci znalazłem, ona mojego nie ma) no i ona ma konto na fb (dzięki temu mam jej zdjęcie) - ja oczywiście nie mam tam konta (nie było mi potrzebne)