Witam,
sprawa wygląda od początku tak: założyłem kiedyś konto na jednym z portali randkowych. Zapomniałem o nim gdy napisała do mnie ona. Śliczna HB6+. Bardzo sympatyczna i wesoła. Bardzo szybko wymieniliśmy się numerami telefonów. Gadaliśmy wieczorkami na gg. Postanowiłem zaproponować spacer. Zgodziła się. Przychodzi weekend a ona się nie odzywa i ma wył. telefon. W niedzielę napisała sms że bardzo przeprasza ale nie da rady bo nie zdąży wrócić. Ok. Pogadaliśmy wieczorem na gg. W poniedziałek wróciłem późno z pracy i szybko poszedłem spać. Rano zobaczyłem że ok. 21 napisała do mnie sms "hej, a kolega co porabia że go nie ma na gg". Odpisałem w poniedziałek wieczorem. Gadaliśmy na gg we wtorek i środę a potem postanowiłem że nie będę się odzywać do niedzieli wieczorem. To był błąd. Ona się odzywała a ja ją olewałem. Żałuję tego teraz. W niedziele zadzwoniłem do niej z konkretem. Powiedziałem że wydaje się być interesującą kobietą, że chciałbym ją poznać bliżej i zaproponowałem spotkanie na wtorek (dzisiaj) na 18. Ona bardzo szczęśliwa. Zgodziła się. Gadaliśmy ponad 10 min. Zapytała czy będę jeszcze na gg. W poniedziałek chwilę poklikaliśmy.
Dzisiaj napisałem że przełożymy spotkanie o pół godziny bo dłużej pracuję. Po godzinie dostaję sms "hej, przepraszam ale coś mi wypadło. Przełóżmy na za tydzień."
Dodatkowo. Ona zazwyczaj pierwsza pisała do mnie na gg jak tylko wszedłem. Świetnie nam się gada. Wydaje się być zainteresowana. No i jak zadzwoniłem to była szczęśliwa.
O co chodzi? Wiem że zawaliłem z tym nieodzywaniem się. Chce się odegrać zebym myślał o niej? Czy po prostu się bawi? Nie wiem jak mam się teraz zachować. Czekać do następnego wtorku czy ostatni raz zaproponować spotkanie pod koniec tygodnia?
Panna jest świetna. Dowiedziałem się od znajomych że gdy się nie odzywałem była bardzo nerwowa i trochę smutna.
Nie chcę tego zepsuć. Wystarczy że się z nią spotkam i jakoś poleci.