Otóż, jakiś rok temu zacząłem program pt.: 'zmiana siebie' może nie w Samca Alpha, podrywacza, jako, iż skończę za 2 miesiące 17 lat dopiero (czy już???), ale w kolesia, który nie jest łajzą. O coś takiego - nie super macho, podrywacz itp., ale ktoś kto nie jest miękkim chłoptasiem.
Otóż od mniej więcej początku roku 2010, po przeanalizowaniu, refleksji, na które miałem dosyć dużo czasu (święta, ferie itp.) doszedłem do wniosku, że chciałbym nauczyć się optymizmu, całkowicie pozytywnego podejścia do świata.
W celu tym, aby nie było to tylko na zasadzie "zachciało mi się i to robię - zmieniam się w kogoś kim nie jestem" przeczytałem masę poradników, wchodziłem na parę stron temu poświęconych (zrobiłem niemal całkowitego rentgena wyszukiwarki). Spodobało mi się to, ponieważ dzięki długiemu przygotowywaniu mojego umysłu, zmieniłem swe podejście, swe myślenie. Jednak nie jest tak, że czuję się absolutnym optymistą. Mam z tym problem, bo poradniki i specjaliści piszą, że można się tego spokojnie nauczyć. I ja chcę się tego nauczyć. Wiem jak jest fajnie myśleć pozytywnie i kolorowo patrzeć na otaczający nas światek, gdyż miewałem momenty, w których czułem się 'extra'.
Na podstawie tych poradników, tej przemiany zaprzestałem czytania poradników i wszystkiego, co jest na forum. Pomyślałem sobie - skoro optymiści są otwarci na wsztystkich i nie mają problemów z nawiązywaniem kontaktów, to chcę spróbować tego i żyć pozytywnie.
Problemem jest to, że nie mogę przekonać umysłu do tego, aby kiedy wstaję rano, od razu kierował swe myśli w pozytywnym kierunku. Kto wie, może nie napisałbym tego już teraz, gdyby nie fakt, który poczułem niedawno...
Otóż zaczęła się wiosna. Ciepło na dworze, wszyscy się bawią, coś robią ciekawego, a ja w tym momencie mam dziwne natręctwa, które wprawiają mnie w dziwny stan, wręcz melancholijny. Otóż "rozkminiam" kto co robi w tym czasie itp., że pewnie sobie siedzą ze znajomymi nad jeziorem czy coś takiego, a ja nie mam co robić....
Bo chyba popełniłem błąd w nauce optymizmu, która mówi, iż optymistę lubią wszyscy (po prostu jest lubiany), tymczasem ja jakby starałem się zachowywać w optymistyczny sposób, ale nie angażowałem w to ludzi...
Poza tym kiedy starałem się 'optymizmować' to jakoś automatycznie nie obchodziły mnie stosunki damsko-męskie itp., a tylko kontakty koleżeńskie, żeby było fajnie w towarzystwie. Podobnie, jeśli chodzi o imprezy itp. Nie wiem czemu, ale jak była jakaś impreza czy spotkanie, to ja... odmawiałem. Nie wiem czemu, ale ogarniał mnie dziwny strach czy lęk, że powinienem być spokojny czy coś takiego...
Powiem Wam - to wszystko jest trochę dziwne, nie wiem kim mam być itp...
Jakoś nie mam aktualnie natchnienia, żeby coś dopisać. To w takim ogólnikowym ogóle... Zresztą nie czuję, abym to jakoś dobrze i szczegółowo opisał, bo nie czuję się nader otwarty
Ten tekst kieruję głównie do osób zajmujących się optymizmem, czy budowaniem osobowości itp., ale liczę ogólnie na jakieś porady/ lepszy rydz niż nic
P.S. Sorry za ewentualne błędy czy dziwny styl pisania, ale akurat od paru tych wiosennych dni czuję się nieswój... :(
Rozumiem Cię stary! Jak czytam twoje posty to trochę widzę w nich siebie (dawniejszego i trochę również obecnego). Trudno powiedzieć jak zaradzić twoim problemom. Tematyką samorozwoju, pozytywnego myślenia, filozofii itp. zajmuję się już jakieś 5 lat i właściwie jednoznacznej odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie (i również Ciebie) pytania nie znalazłem, ale na pewno teraz czuję się już dużo lepiej niż kiedyś. Nie jestem w stanie Ci powiedzieć jak do tego doszedłem - to po prostu życie... Każdy ma jakieś odmienne doświadczenia i każdego inaczej prowadzi droga życiowa.
Masz rację, że trudno być optymistą będąc sam. Samotność to chyba najgorsze co może człowieka spotkać! Może zacznij jednak prowadzić jakieś interakcje z ludźmi (niekoniecznie podryw - może być zwykła rozmowa, imprezy, gra w piłkę z kolegami). Może za bardzo skupiasz się na sobie zapominając o tym, że wypadałoby z kimś dzielić to życie?
Nie mówię oczywiście, żebyś się nadmiernie starał "wejść do towarzystwa", bo wtedy będziesz needy, ale spróbuj pogadać z ludźmi, spotykać się z nimi... Na pewno poprawi Ci to twoje samopoczucie. Jak ktoś kiedyś powiedział w pewnym filmie: "Każdy człowiek jest wyspą... ale w archipelagu."
footballer7 napisał/a:
nie wiem kim mam być
Masz być przede wszystkim sobą!
footballer7 napisał/a:
Nie wiem czemu, ale jak była jakaś impreza czy spotkanie, to ja... odmawiałem.
Nie odmawiaj. Warto sobie pójść czasami na taką imprezę. Ja np. cholernie nie lubię imprez w klubach, osiemnastek, muzyki techno i wszystkiego co związane z imprezami, ale jakoś dobrze się czuję jak pójdę i spotkam się ze znajomymi na czymś takim...
footballer7 napisał/a:
17 lat dopiero (czy już???)
To już wiek licealny. Możesz już zacząć podrywać. Lepiej za wcześnie niż za późno... Co Ci szkodzi? A może poznasz akurat ciekawych ludzi dzięki temu? Może pomoże Ci to bardziej się otworzyć?
Pomógł: 16 razy Informacje: Dołączył: 16 Lut 2009 Posty: 358
Profil:
Wysłany: 2010-04-20, 17:28
Najlepsza metoda na zbędne rozkminianie?
Brak czasu na rozkminianie!
Znajdź sobie hobby, jak masz, znajdź sobie następne, angażuj się w różne rzeczy, które Cię interesują, łaź na imprezy i spotkania ze znajomymi, sztuki walki, kurs tańca, trenuj sporty, żongluj, ucz się języków, ćwicz nlp, rób akrobacje, gotuj - cokolwiek, co tylko będzie Ci się podobać.
Jedno, co mogę Ci zagwarantować, to to, że jeśli poprawisz swój lifestyle i będziesz zadowolony z własnego życia, przestaniesz się zastanawiać, co robią inni. Pytasz jaki masz być? Masz być szczęśliwy. Twoje życie jest dla Ciebie.
Najlepsza metoda na zbędne rozkminianie?
Brak czasu na rozkminianie!
Nie do końca... Zawsze jest czas na rozkminianie! Choćbyś nie wiem jak zapchał sobie życie wszystkim co tylko się da to i tak zawsze znajdziesz czas na to, żeby "rozkminiać". Problem leży w jego głowie, a nie w za dużej ilości czasu...
zorro napisał/a:
Znajdź sobie hobby, jak masz, znajdź sobie następne, angażuj się w różne rzeczy, które Cię interesują, łaź na imprezy i spotkania ze znajomymi, sztuki walki, kurs tańca, trenuj sporty, żongluj, ucz się języków, ćwicz nlp, rób akrobacje, gotuj - cokolwiek, co tylko będzie Ci się podobać.
Słuszna uwaga!
zorro napisał/a:
Pytasz jaki masz być? Masz być szczęśliwy.
Nie przesadzajmy! Oczywiście powinno się dążyć do szczęścia, ale jak gość czuje, że jest mu źle to nie może tego w sobie tłumić... Ja to nazywam syndromem powstrzymywanych łez - jak czujesz się źle i próbujesz oszukiwać się, że wcale nie czujesz się źle to tylko pogarszasz sprawę... Czasami lepiej jest się "wypłakać" niż tłumić w sobie uczucia.
Wydaje mi się footballer7, że masz niestety za niskie poczucie własnej wartości... Za bardzo przejmujesz się tym co o Tobie myślą inni... Jeżeli wydaje Ci się, że myślą o Tobie źle albo, że Cię nie lubią to pomyśl sobie, że to z nimi jest coś nie tak, a nie z Tobą! Na dłuższą metę to nie działa, ale na początek warto tak sobie pomyśleć. Warto też pomyśleć sobie, że to oni muszą się o Ciebie starać, a nie Ty o nich! Doda Ci to pewności siebie i na pewno będą Cię bardziej szanować! A jak znajdziesz sobie przyjaciół/znajomych/dziewczynę to będzie Ci to wszystko jedno co o Tobie myślą inni... U mnie mniej więcej tak było...
_________________ W każdej "prawdzie" jest tylko część rzeczywistości
Podam przykład : Strona 1 i materiały dostępne po wpisaniu w 'gógl' haseł: optymizm czy pozytywne myślenie.
Starałem się stosować do tych zasad, aby być lepszym i otwartym dla wszystkich osób itp., nie skupiać się wyłącznie na extra kontaktach z pannnami, ale na extra kontaktach z wszystkimi w otoczeniu mej osoby. Dlatego też np. czas, który poświęcałem na obczajaniu artów Uncle czy Waszych wpisów przekazywałem na naukę i szlifowanie optymizmu, wychodząc z założenia, że jeśli kogoś zagadać, z kimś zawrzeć znajomość, to na spontanie i z pozytywnym podejściem
A ponieważ miewałem fajne pozytywne momenty, to staram się to "zaprogramować" u siebie na dłużej. Bo nauka optymizmu i pozytywnego myślenia, to nie "maskowanie" swej osoby, tylko po prostu zmiana kierunku myślenia...
Pomógł: 16 razy Informacje: Dołączył: 16 Lut 2009 Posty: 358
Profil:
Wysłany: 2010-04-20, 20:57
Elmo napisał/a:
Nie przesadzajmy! Oczywiście powinno się dążyć do szczęścia, ale jak gość czuje, że jest mu źle to nie może tego w sobie tłumić... Ja to nazywam syndromem powstrzymywanych łez - jak czujesz się źle i próbujesz oszukiwać się, że wcale nie czujesz się źle to tylko pogarszasz sprawę... Czasami lepiej jest się "wypłakać" niż tłumić w sobie uczucia.
footballer7 napisał/a:
Bo nauka optymizmu i pozytywnego myślenia, to nie "maskowanie" swej osoby, tylko po prostu zmiana kierunku myślenia...
This.
Poza tym nie widzę sensu w czuciu się nieszczęśliwym. Bycie szczęśliwym czy nieszczęśliwym to kwestia emocji, a nie jakiegoś logicznego procesu w organiźmie. Szczęśliwość i nieszczęśliwość nie zależą od rzeczywistości, tylko od postrzegania. Dlatego możesz być szczęśliwy i nieszczęśliwy kiedy tylko zechcesz. Z tego wynika, że nie ma czegoś takiego, jak oszukiwanie się, że ma się inne emocje. W momencie przywołania szczęścia pojawia się szczęście, dlatego nieszczęście już nie ma miejsca - nie ma żadnego oszustwa.
Pomógł: 2 razy Informacje: Dołączył: 04 Gru 2008 Posty: 32
Profil:
Wysłany: 2010-04-20, 21:04
footballer7 napisał/a:
Starałem się stosować do tych zasad, aby być lepszym i otwartym dla wszystkich osób itp., nie skupiać się wyłącznie na extra kontaktach z pannnami, ale na extra kontaktach z wszystkimi w otoczeniu mej osoby. Dlatego też np. czas, który poświęcałem na obczajaniu artów Uncle czy Waszych wpisów przekazywałem na naukę i szlifowanie optymizmu, wychodząc z założenia, że jeśli kogoś zagadać, z kimś zawrzeć znajomość, to na spontanie i z pozytywnym podejściem
Widzę, że masz problem poważnej natury. Wiem doskonale jak to jest, ponieważ też do nie dawna miałem podobny problem. Powiem Ci szczerze, że w niektórych środowiskach np. moja teraźniejsza klasa dalej nie jestem lubiany przez wszystkim i nawet jestem z tego zadowolony, ponieważ w klasie mam osoby fałszywe, niegodne tego, żebym się nimi przejmował. Jak ja sobie z tym poradziłem? Właśnie tak jak radzą koledzy... Przestać o tym myśleć. Wtedy staniesz się spontaniczny i luźniejszy. Aby być przez kogoś lubianym trzeba najpierw polubić samego siebie. Właśnie dlatego musisz zorganizować sobie życie tak, żeby sprawiało Ci przyjemność. Gwarantuje Ci, że to bardzo pomoże. Jak będziesz miał ciekaw życie to automatycznie będziesz się lepiej czuł, będziesz miał o czym rozmawiać ze znajomymi, będziesz bardziej lubiany, będziesz poznawał więcej osób. Tylko pamiętaj, że wyjście z tego gówna nie jest łatwe. Będzie dobrze
Pomógł: 3 razy Informacje: Dołączył: 18 Mar 2009 Posty: 42
Profil:
Wysłany: 2010-04-20, 21:22
Za dużo myślisz, za mało robisz. W sumie tym zdaniem mógłbym zakończyć całą wypowiedź. Nałożyłeś na siebie presję- chcesz być non stop optymistycznie nastawiony do życia, chcesz żeby inni Cię lubili. Kto by nie chciał? Ale Ty za bardzo się tym przejmujesz. Sam powiedziałeś, że odmawiałeś, kiedy ktoś proponował Ci jakiś wypad. Dlaczego? Bałeś się, że nie podołasz swojej "nowej roli" optymistycznie nastawionego do życia człowieka?
Poza tym nie widzę sensu w czuciu się nieszczęśliwym.
Cierpienie uszlachetnia jak niektórzy twierdzą. Daje nam niezbędne doświadczenie i pozwala inaczej spojrzeć na dotychczasowe życie, poglądy itp. Czasami może nas czegoś nauczyć... Oczywiście powinno się go unikać - to jest jasne! Ale nie na siłę!
zorro napisał/a:
Bycie szczęśliwym czy nieszczęśliwym to kwestia emocji, a nie jakiegoś logicznego procesu w organiźmie.
Dlatego też nie da się po prostu, ot tak być optymistycznym w momencie kiedy masz np. depresję. Bo nie wytłumaczysz swojemu mózgowi, że ma być teraz szczęśliwy!
zorro napisał/a:
Szczęśliwość i nieszczęśliwość nie zależą od rzeczywistości, tylko od postrzegania.
W pewnym sensie tak. Powinno się dostrzegać szczęście w prostych rzeczach, ale to nie takie proste, bo jak sam powiedziałeś szczęście lub cierpienie nie da się logicznie wytłumaczyć - emocje to emocje!
zorro napisał/a:
Dlatego możesz być szczęśliwy i nieszczęśliwy kiedy tylko zechcesz.
Czyli jak mi urwie nogę, rzuci mnie dziewczyna, stracę pracę i wszyscy się ode mnie odwrócą to dalej mogę być szczęśliwy? Emocje zależą w dużej mierze od okoliczności czy tego chcesz czy nie... Ale owszem! Można próbować je kontrolować i czasami daje to efekty...
zorro napisał/a:
W momencie przywołania szczęścia pojawia się szczęście, dlatego nieszczęście już nie ma miejsca
To jest możliwe o czym już raz pisałem, ale nie zawsze niestety... W każdym razie na pewno warto próbować!
_________________ W każdej "prawdzie" jest tylko część rzeczywistości
Pomógł: 16 razy Informacje: Dołączył: 16 Lut 2009 Posty: 358
Profil:
Wysłany: 2010-04-20, 22:48
Elmo napisał/a:
Dlatego też nie da się po prostu, ot tak być optymistycznym w momencie kiedy masz np. depresję. Bo nie wytłumaczysz swojemu mózgowi, że ma być teraz szczęśliwy!
Nie musisz nic tłumaczyć, wystarczy zacząć być szczęśliwym, to proste. Podstawy nlp.
To znaczy w tym wszystkim może nie tyle chodzi, żeby ot tak wywoływać uśmiech itp. Chodzi o szukanie pozytywów we wszystkim, co się da...
Przykładowo, jak wyżej napisane - 'urwie komuś nogę' czy np. upragniona dziewczyna nas rzuci, to nie wpadasz w deprechę użalając się itp., tylko starasz się poprawić aktualną sytuację, a Twój mózg nie przyjmuje do świadomości porażki, lecz traktuje ją jako chwilowe niepowodzenie, tudzież doświadczenie mogące zaprocentować w przyszłości.
Pomógł: 3 razy Informacje: Dołączył: 18 Mar 2009 Posty: 42
Profil:
Wysłany: 2010-04-21, 16:51
Urwanie nogi to dosyć drastyczny przykład i wątpię żeby mogło to być traktowane jako chwilowe niepowodzenie, albo doświadczenie mogące zaprocentować na przyszłość... Nie widzę sensu dopatrywania się we wszystkim pozytywów. Bardziej kojarzy mi się to z jakąś obsesją niż zdrowym podejściem do życia. Bez złych emocji nie docenialibyśmy tych dobrych. Życie nie jest wieczną bajką i szkoda tracić czasu na o(d)szukiwaniu siebie. Najlepszą droga do zmiany emocji jest podjęcie jakiegokolwiek działania. Zacznij robić coś co kochasz. Wątpię, że na siłę będziesz szukał w swoim działaniu pozytywów. Po prostu będziesz to czuć. To będzie naprawdę szczere i prawdziwe a nie wymuszone "byleby być pozytywnie nastawionym". Pojawia się jeszcze druga kwestia. Załóżmy spotykasz się znajomymi, ot tak pogadać, pośmiać się. Kiedy przyjdziesz nastawiony "muszę być pozytywny", możesz spodziewać się odwrotnych rezultatów. Zamiast przejmować się innymi- zaczniesz przejmować się sobą i tym jak jesteś postrzegany.
Nie musisz nic tłumaczyć, wystarczy zacząć być szczęśliwym, to proste. Podstawy nlp.
Niby tak, ale powiedz to komuś kto przeżył jakąś wielką tragedię, np. obóz koncentracyjny... Powiedziałbyś to Żydowi z Oświęcimia?
ziemel11 napisał/a:
Urwanie nogi to dosyć drastyczny przykład i wątpię żeby mogło to być traktowane jako chwilowe niepowodzenie, albo doświadczenie mogące zaprocentować na przyszłość... Nie widzę sensu dopatrywania się we wszystkim pozytywów. Bardziej kojarzy mi się to z jakąś obsesją niż zdrowym podejściem do życia. Bez złych emocji nie docenialibyśmy tych dobrych. Życie nie jest wieczną bajką i szkoda tracić czasu na o(d)szukiwaniu siebie. Najlepszą droga do zmiany emocji jest podjęcie jakiegokolwiek działania. Zacznij robić coś co kochasz. Wątpię, że na siłę będziesz szukał w swoim działaniu pozytywów. Po prostu będziesz to czuć. To będzie naprawdę szczere i prawdziwe a nie wymuszone "byleby być pozytywnie nastawionym". Pojawia się jeszcze druga kwestia. Załóżmy spotykasz się znajomymi, ot tak pogadać, pośmiać się. Kiedy przyjdziesz nastawiony "muszę być pozytywny", możesz spodziewać się odwrotnych rezultatów. Zamiast przejmować się innymi- zaczniesz przejmować się sobą i tym jak jesteś postrzegany.
Zgadzam się w 100%!
_________________ W każdej "prawdzie" jest tylko część rzeczywistości
Problem mam w tym, że kiedy nie "nakładam" na siebie żadnej osobowości itp., staram się być sobą, to co ranek budząc się nie czuję się silny, czuję się zniesmaczony itp... I rozkminiać zaczynam alles wydarzenia...
Problemem nie jest to, że nie nakładasz jakiejś osobowości, tylko że ty nie pracujesz nad wybranymi cechami! Chcesz być pewny siebie, to rób to czego się boisz, chcesz być duszą towarzystwa to udzielaj się w nim i poszerzaj swoje zainteresowania itd. Spróbuj też zrobić rankiem coś pozytywnego, co wpłynie dobrze na twoje samopoczucie. Tak naprawdę osobowość to tylko układanka z cech, pracuj nad wybranymi i łącz je w osobowość.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum