"Nigdzie nie wychodzimy"... Ale czy naprawdę?

Jak prowadzić związek? Jak nie popaść w rutynę? Jak sprawić, żeby kolejne lata wyglądały tak, jak pierwsze dwa miesiące?

"Nigdzie nie wychodzimy"... Ale czy naprawdę?

Postprzez beznudy 2012-02-22, 10:40

Witam!
Krótko i zwięźle... Od jakiś kilku dni, mam pewną zagadkę którą usiłuję rozwiązać. Parę dni wstecz wybrałem się z swoją kobietą w odwiedziny do naszych znajomych. Po powrocie usłyszałem: "W końcu gdzieś się ruszyliśmy". Odpowiedziałem, że aktualnie ciężko stoję z finansami, obydwoje uczęszczamy do technikum, ja za 2 miesiące matura i nie rozumiem Jej pretensji. Ok, rozumiałbym je, gdyby naprawdę były podstawne; ale boję się rutyny i walczę z nią. Przykładowo w tym tygodniu co wybraliśmy się z mojej inicjatywy do znajomych, byliśmy wspólnie paczką na karaoke, 2 dni wcześniej zabrałem ją do nowego baru orientalnego. Jeszcze wcześniej w tym samym tygodniu wypad na kulig. Wszystko z mojej inicjatywy. Staram się, moja kobieta jest bardzo otwarta, lubi szaleć; zresztą jak ja... Tylko, że zawsze jest wielki problem aby ją do czegoś namówić, a jeżeli mi się to nie uda, po jakimś czasie usłyszę, że :"Ciągle siedzimy w tym domu"... Trochę mi łapy opadają, bo rzeczywiście jak się poznawaliśmy to było więcej czasu wolnego, stałem lepiej finansowo i ciągle coś organziwoałem. Może postawiłem sobie za wysoko poprzeczkę i próbować jeszcze bardziej urozmaicać nasze życie? A może zadziałać w taki sposób aby zobaczyła, że wkładam wiele starań, a z jej strony nie odczuwam inicjatywy na tego typu sprawy? Z góry dziękuję za odpowiedzi!
beznudy
 

Re: "Nigdzie nie wychodzimy"... Ale czy naprawdę?

Postprzez chez 2012-02-22, 12:03

beznudy napisał(a):Ok, rozumiałbym je, gdyby naprawdę były podstawne; ale boję się rutyny i walczę z nią. Przykładowo w tym tygodniu co wybraliśmy się z mojej inicjatywy do znajomych, byliśmy wspólnie paczką na karaoke, 2 dni wcześniej zabrałem ją do nowego baru orientalnego. Jeszcze wcześniej w tym samym tygodniu wypad na kulig. Wszystko z mojej inicjatywy. Staram się, moja kobieta jest bardzo otwarta, lubi szaleć; zresztą jak ja... Tylko, że zawsze jest wielki problem aby ją do czegoś namówić, a jeżeli mi się to nie uda, po jakimś czasie usłyszę, że :"Ciągle siedzimy w tym domu"


A powiedziałeś jej to co nam teraz?

Jeśli tak to jak odpowiedziała na to?

Jeśli nie to powiedz jej spokojnie, powiedz jej jak Ty to widzisz.

A może zadziałać w taki sposób aby zobaczyła, że wkładam wiele starań, a z jej strony nie odczuwam inicjatywy na tego typu sprawy?


A ona co robi dla Waszego związku abyście nie siedzieli w domu? Możesz podać chociaż 3 przykłady?

Ile jesteście razem?

Po tym Twoim krótkim opisie przypuszczam, że skoro ciągle się starałeś to i Ty większość proponowałeś i organizowałeś to laska ma coraz większe wymagania.

To tak samo jak np z samochodami: Dostajesz od ojca Fiata, później dostaniesz Citroena to później chciałbyś mieć jakiegoś Merca nie? Tak samo działa to tutaj. Ty dajesz coraz więcej a ona coraz więcej wymaga.

"W końcu gdzieś się ruszyliśmy"


Odpowiedz na to jest prosta jeśli ona mało proponuje: No wiem bo jakbyśmy mieli liczyć na Twoje propozycje wyjścia gdzieś to byśmy się zanudzili na śmierć.

Jeśli ma poglądy typu: To facet wszystko organizuje to trafiłeś na księżniczkę i albo ją takich przekonań oduczysz (co będzie bardzo ciężkie i pracochłonne) albo znajdziesz taką co też sprawi jej przyjemność, że zrobiła Tobie przyjemność.

Pozdrawiam

Za ten post autor chez otrzymał podziękowania od: 2 osób
SkiTleS, Tygryseks
Avatar użytkownika
chez

-#mod
 
Posty: 1419
Wiek: 26
Dołączył(a): 2008-12-03, 13:58
Pomógł/a: 57 razy

Re: "Nigdzie nie wychodzimy"... Ale czy naprawdę?

Postprzez Tygryseks 2012-02-22, 13:47

chez napisał(a):
"W końcu gdzieś się ruszyliśmy"


Odpowiedz na to jest prosta jeśli ona mało proponuje: No wiem bo jakbyśmy mieli liczyć na Twoje propozycje wyjścia gdzieś to byśmy się zanudzili na śmierć.

hahaha dobre i dobry wpis
Tygryseks
 
Posty: 193
Wiek: 24
Dołączył(a): 2011-01-29, 15:09
Lokalizacja: Wrocław
Pomógł/a: 17 razy

Re: "Nigdzie nie wychodzimy"... Ale czy naprawdę?

Postprzez Klakier 2012-02-22, 21:57

trafiłeś na księżniczkę i albo ją takich przekonań oduczysz (co będzie bardzo ciężkie i pracochłonne)

trochę czasu, odpowiednia postawa i wszystko da się zrobić. nie jest to aż taka tragedia.
Klakier
 
Posty: 425
Dołączył(a): 2010-10-28, 18:19
Pomógł/a: 30 razy

Re: "Nigdzie nie wychodzimy"... Ale czy naprawdę?

Postprzez chez 2012-02-22, 22:39

Klakier napisał(a):trochę czasu, odpowiednia postawa i wszystko da się zrobić. nie jest to aż taka tragedia.


Tobie udało się to z jakąś dziewczyną? Jak tak to proszę opisz jak to zrobiłeś w krótkim czasie. Chętnie przeczytam.

Konkretnie jaka postawa? Co konkretnie trzeba robić? Jak reagować na emocje kobiety w danej chwili?
Avatar użytkownika
chez

-#mod
 
Posty: 1419
Wiek: 26
Dołączył(a): 2008-12-03, 13:58
Pomógł/a: 57 razy



Powrót do Związki



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości