Nie będę się rozwodził nad tym, co robiłem, czego nie etc. Przejdę od razu do rzeczy:
Mam koleżankę, uczyła się ze mną w klasie. Kumplujemy się dobrze, wspólne imprezy, wypady w wakacje, wspólni znajomi. Ciężko mi powiedzieć w jaką szufladkę wpadłem, aczkolwiek mam nadzieję, że jeszcze nie w 'szufladkę przyjaciela', bynajmniej nie takiego, dla którego może się zwierzyć itp. Nie żalimy się sobie, nie opowiadamy o swoich problemach.
Od jakiegoś czasu ciągnie mnie COŚ do niej. I tak w sumie zastanawiałem się czy warto się angażować, kombinować i starać. Doszedłem do wniosku, że 'lepiej spróbować i tego żałować, niż żałować, że się nie spróbowało'.
No i zaczynam próbować... Mój marny plan wygląda tak: że w żartach i na luzie chcę zrobić tak, że niby ona będzie moją żoną, ja jej mężem (wśród bliższych znajomych mówimy właśnie na siebie córko, synku, wujku, na mnie akurat mówią ojcze, a niektórzy na nią mamo - więc akurat ]:-> ). Takie dziecięce może trochę podchody, ale wydaję mi się, że jest to dobry sposób by dowcipnie i niepostrzeżenie ją w jakiś sposób uwieść. Przy takim układzie, nawet w żartach, o wiele łatwiej jest dać jej buziaka, 'podotykać' i zbliżyć nieco. W końcu jakoś trzeba wyjść z szufladki 'kumpla'.
Mam również zamiar zabierać ją na jakieś wykręcone spotkania - 'randki'. Miejsc z malowniczą przyrodą nie brakuje u nas. Wczoraj np. mówię do niej: 'idziesz ze mną na romantyczny spacer w blasku gwiazd i księżyca?' ...i poszliśmy. Szału nie było, ale: środek nocy, ciekawe rozmowy, fajne miejsca i było miło.
Mam jeszcze kilka pomysłów na 'randki' typu dzikie miejsce na polanie i zachód słońca nad jeziorem i wszystko oczywiście pod 'żartem': "zapraszam cię na kolejną randkę, co ty na to?"
Co wy na to? Wydaję mi się, że muszę przede wszystkim 'dotykać' jej i jakoś właśnie żartami spróbować zbliżyć się do niej.
Co mi poradzicie na tychże randkach, lub ogólnie, może jakieś inne macie ciekawe pomysły?;>
Liczę na waszą pomoc!
Pozdrawiam
