Nie myślałem o podrywanie wogólę, poszedłem się świetnie bawić i tak było
Do jednej z pięciu podszedłem od tyłu (tańczyła z dwiema swoimi koleżankami) szturnołem delikatnie w bioderko czy ramię nie pamiętam, zapytałem czy można zatańczyć... uśmiechnęła się i odparła że nie.
Podobnie było z druga podpierała kolumnę mega fajna czarnulka, stała z koleżanka i jakimś tam kolegą czy chłopakiem koleżanki zapytałem czy ze mną zatańczy odparła że nie, ja zapytałem czy chociaż jeden taniec, uśmiechnęła się i nadal odparła że nie... kolejne 3 dziewczyny w grupie razem tańcowały jedynie wyciągnąłem ręce do jednej uśmiechnąłem się, ale też nie chciała no i dałem sobie spokój.
Co ja kurde źle robię ? może dobrze robię ? tylko one są dziwne ?
na imprezie nic nie piłem 6 godzin na trzeźwo, wcześniej u kolegi wypiłem na jedna i druga nogę bo nie mogłem odmówić (urodziny jego mamy)
Proszę o radę/pomoc
