Nie(d)oceniona, właściwie, to ja się z Tobą zgadzam

:
- w związku trzeba widzieć nie tylko siebie ale również kobietę;
- trzeba być gotowym na wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny.
Akurat jestem przykładem faceta, który nigdy nie zostawiłby panny z dzieckiem w brzuchu samej, o ile byłbym sprawcą tego brzucha (widzisz, obalam Twoje podejrzenia

).
- odpowiedzialność za antykoncepcję ponosi nie tylko kobieta ale również (osobiście uważam, że we większym stopniu) facet
- to bardzo dobry pomysł omówić z dziewczyną metodę antykoncepcji.
A teraz mam następujące pytanie: technicznie rzecz ujmując, w którym momencie należy uświadomić dziewczynie, że jeżeli nie chce dopuścić do seksu, to nie powinna dopuścić do jakichkolwiek pieszczot? Czy należy to pytanie zadać, kiedy po raz pierwszy zaczynamy kobietę pieścić? Czy należy wtedy przerwać i zapytać: ,,Słuchaj, pozwalasz mi na pieszczoty. Uświadom sobie, że jeżeli pozwalasz na pieszczoty to musisz być gotowa również do seksu. Bo jeżeli nie jesteś gotowa do seksu, to nie możesz mi pozwolić na pieszczoty''. Czy to tak ma wyglądać? Kiedy technicznie tę wątek poruszyć według Ciebie?
A może dużo wcześniej, kiedy zaczynamy czuć, że wchodzimy w związek? Ale jeszcze nie wszystko jest tak do końca jasne? I właśnie wtedy kobieta powinna uświadomić facetowi, jakie są jej wartości i zapatrywania?. Jeżeli właśnie tak uważasz, to znowu muszę się Tobą zgodzić, też tak uważam.
Facet wtedy przynajmniej wie na czym stoi i podejmuje decyzję, czy wiąże się z tą kobietą na jej warunkach czy też nie. Czy też ma ochotę i podejmuje grę zmierzającą do zmiany zapatrywań kobiety.
I to jest właśnie sednem uwodzenia, droga nie(d)oceniona.
To jest piękna gra, w której wszystko jest możliwe. To jest coś, co mnie najbardziej urzeka w interakcji z kobietą. Z całym szacunkiem dla kobiety, godzina po godzinie, dzień po dniu, zmieniam jej nastawienie. Kobieta zaczyna czuć, że spotkała kogoś fascynującego, kogoś, kogo nie chce spławić, bo doskonale czuje się w moim towarzystwie, bo odróżniam się od całej reszty bladego otoczenia. Bo potrafię ją zabawić słowem, dowcipem. Bo potrafię zorganizować czas w taki sposób, że będzie o mnie myślała przez następne dwa dni. Bo czuje się w moim towarzystwie komfortowo. I w pewnym momencie zaczyna czuć potrzebę przytulenia się, bo będzie wiedziała, że może na mnie liczyć, że nigdy jej nie skrzywdzę. A ja kontynuuję swoistą ,,grę'' . W którymś momencie składam delikatny pocałunek w policzek. A ona czuje, że chce pocałunku w usta.
Itd. itd. itd. itd.
Czujesz to wszystko o czym mówię?
I na końcu, kobieta już wie, że tak, spotkała kogoś, dla kogo chce zrobić coś więcej, bo facet, którego spotkała jest wyjątkowy. I jest szczęśliwa, że miała tyle szczęścia, że na jej drodze stanął właśnie ten facet. I uświadamia sobie, ze niezależnie, co wydarzy się w przyszłości, te chwile, które z mną przeżyła są być może najpiękniejszymi chwilami w jej życiu, do których będzie wracała myślami nawet za kilkadziesiąt lat.
I będzie szczęśliwa, że przytrafiło się jej coś takiego w życiu.
I pomyśleć, że na początku miała takie rygorystyczne zapatrywania odnośnie seksu.
Wybacz, ale chyba nie zabronisz mi uszczęśliwić kobiety, prawda?
My namawiamy facetów, żeby byli uosobieniem marzeń dla ich wyjątkowych kobiet.
Co w tym złego?
Czy uważasz, że tacy faceci są bandą napalonych samców? No, proszę przestań, bo nie widzę tutaj żadnej logiki. Jest wręcz odwrotnie.
Napaleni faceci zajmują się napalonymi kobietami i ich również nie mamy prawa oceniać. To ich wybór, ich życie. My wszyscy jesteśmy przeciwni, postępowania wbrew woli kobiety, bo takie coś trąci po prostu gwałtem. Chyba nie posądzasz nas o takie zachowania?
Pozwoliłem sobie na dłuższy wywód, bo Twoje uwagi są typowe dla kobiet, które spotykały w swoim życiu łajzy. Wybacz, ale tak uważam. Może byłaś kiedyś z facetem, który nie potrafił ocenić i zaspokoić Twoich pragnień, potrzeb i stąd Twoje emocjonalne podejście do tego tematu. Może się mylę, a może mam rację. Sama odpowiedz sobie na to pytanie.
Twoje słowa uświadomiły mi raz jeszcze, że kobiety faktycznie nie wiedzą czego tak naprawdę oczekują od mężczyzn. Im się tylko wydaje że wiedzą.
I na koniec: Twoje motto: ,,Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby, którą się jest''.
A co jeżeli jest się łajzą i pantoflarzem a pragnie się być mężczyzną?
A co jeżeli jest się kurą domową a zapragnie być piękną uwodzicielską kobietą?
Życie jest piękne i ma wiele odcieni
nie(d)oceniona...