Jak wiele osób, zawsze myślałem, że nie mogę biegać. Próbowałem zacząć od kilku razy, wstawałem w dziwną niedzielę, biegałem po kilka minut na raz, zatrzymywałem się, by iść, a potem już nigdy tak naprawdę nie zacząłem.

Podobał mi się pomysł biegania, spędzania czasu na świeżym powietrzu, spędzania czasu z myślami na wstecznej liście odtwarzania z wrażeniami z serca, ale nigdy nie podobało mi się prowadzenie.

Koronawirus a bieganie

Widziałem, jak inni biegacze mijały mnie, niemal sunąc, i myślały, że są różni ode mnie. Byli silniejsi, sprawniejsi, byli lepsi. I byli.

Spędziłam wiele lat w świecie złych nawyków, dokonując niewłaściwych wyborów żywieniowych i nigdy nie ćwicząc – ale spodziewałam się, że połączy trenerów i będę taka jak oni. Nie udało mi się odnieść sukcesu, więc tak było.

Pierwsze kroki
Kiedy przeprowadziłem się z siostrą do Londynu, zapytała mnie, czy dołączę do niej z grupą kierowniczą. Wciąż pamiętam śmiech i powiedzenie „Nie mogę biegać, ale jeśli chcesz, żebym poszedł z tobą, to zrobię to”.

Bieganie a koronawirus?

Na pierwszej sesji wszyscy byli bardzo przyjaźni i wymieniliśmy wiele uśmiechów podczas rozgrzewki. Najbardziej pamiętam to, że kończę. Laura zwróciła się do nas i ogłosiła: „Wszyscy właśnie pobiegliście, więc odtąd wszyscy jesteście biegaczami”. Wow, to była prawda – wszyscy mogliśmy to zrobić.

Biegaliśmy trochę więcej każdego tygodnia z przerwami na spacery pomiędzy nimi. W końcu to był mój rodzaj biegania. Laura wyznaczyła nam zadanie domowe, aby dwukrotnie powtórzyć ten sam bieg z sobotniej grupy.

Pewnego dnia moja siostra przewróciła się na kostkę i nie mogła kontynuować. Z upływem każdego tygodnia mogłem zobaczyć, że zaczynałem biegać – teraz przez całe 5 minut bez przerwy! To, co kilka tygodni wcześniej mogło być trudną decyzją, było teraz łatwe. Kontynuowałem.

Poprawia się
Tydzień 6 i 7 minęły dość sprawnie i zanim się zorientowałem, przebiegłem 10 minut biegu bez przerwy. Poznałem także inne panie. Rozmawialiśmy o naszym tygodniu, nie tylko o opowieściach o zadaniach domowych, ale także o naszej pracy, naszych domach i rodzinach. Po niedawnej przeprowadzce do Londynu cudownie było zobaczyć te same przyjazne twarze każdego tygodnia.

Koronawirus czy można wychodzić na spacer?

Tydzień 8 to wspaniały etap w programie dla początkujących. Podobnie jak zahartowany gracz, bierzesz ten 10-minutowy bieg, podwajasz go i biegasz 20 minut non-stop. Laura ostrzegała nas cały tydzień wcześniej, więc myślę, że wszyscy pojawiliśmy się z dziwnym poczuciem, że chcemy sobie z tym poradzić.

Laura zawołała o połowę i byłem bardzo zaskoczony. Moje nogi były mocne, mój oddech nie był zbyt ciężki i wciąż byłem w dobrej formie. „Znowu to samo!” Pamiętam, jak myślałem.

Prawie na miejscu
Tydzień 10 był dla mnie prawdziwym punktem zwrotnym. To był tydzień przed finałem parkrun i wreszcie czułem się jak biegacz. Zacząłem budować przyjaźń z jednym z innych biegaczy o imieniu Karen. W kilku sesjach skończyliśmy biegać obok siebie. Gdy powiedziano nam, że będziemy biegać przez 30 minut, a jeśli to możliwe, 5 tys., Kiwnęliśmy sobie głowami i ruszyliśmy razem.

To był początek czerwca i było gorąco. Oboje odliczaliśmy na głos minuty – 10 minut, w połowie, 20 minut – a potem prawie co minutę! Słyszeliśmy gwizdek przez 30 minut, ale byliśmy mniej niż 200m od 5k! Bez tchu zgodziliśmy się kontynuować zjazd i ukończyliśmy pełne 5 km.

Uruchomiliśmy 5 000 w 32 minuty. Uśmiechając się do siebie, oboje podzieliliśmy się, że zrezygnowalibyśmy, gdyby nie to, że tam byli. Naprawdę myślałam, że to dla niej łatwe, i myślała tak samo o mnie.

Twój umysł zawsze będzie chciał się w pewnym momencie poddać, nawet gdy twoje ciało będzie mogło iść dalej. Wiele razy myślałem o zatrzymaniu się. Uwierz w swoje ciało – jest silniejsze niż myślisz.

Trening na zewnątrz a koronawirus

Parkrun
Potem przyszedł czas na sam parkrun. Czułam się dobrze po mojej 5 tys. Tydzień wcześniej – teraz wiedziałam, że mogę pokonać ten dystans. Karen i ja pokonaliśmy pierwszą milę ramię w ramię. Potem wjechaliśmy na wzgórze. To wzgórze jest do dziś moim wrogiem, ale jeszcze się nie poznaliśmy.

Powiedziałem Karen, żeby kontynuowała i podszedłem, robiąc największe kroki, jakie mogłem zebrać. Wiele osób wokół mnie robiło to samo – więc czułem się lepiej. Kiedy skręciłem w lewo na górze, zacząłem znowu biegać.

Zrobiłem w połowie drogi i zobaczyłem, że jeden z bagien stał przede mną, uśmiechając się i klaszcząc – i każąc mi pozostać silnym. Bez zastanowienia odwzajemniłem uśmiech i wszystko wydawało się nieco mniej bolesne. Zmusić się do uśmiechu. Twój mózg nie wie, czy jest prawdziwy, czy nie – ale uwalnia te same hormony dobrego samopoczucia, jak gdybyś był.

Drugie okrążenie było trudne. W Finsbury Park istnieje stały spadek do prawie pół mili na etapie 2 mil. Udało mi się tam biegać powoli, a po drodze minąłem nawet kilku spacerowiczów. Ja r…